Krok w kierunku cenzury i odwracanie uwagi od właściwego problemu. Inny głos w sprawie koszulki „I <3 RPG”

    Komentarz admina: Choć osobiście nie zgadzam się z treścią tego listu, doceniam kulturalną polemikę. Z tego względu zdecydowałem się otworzyć łamy Efantastyki także dla tego autora - szkoda, że tej kultury zabrakło niektórym komentatorom poprzedniego listu. 

    Gotan

    Uwaga! Tekst porusza tematykę gwałtu.

    Pozwólcie, że na początek przedstawię się Wam, tak samo jak autorka artykułu z którym będę chciał polemizować. Jestem nerdem. Życie od wielu lat spędzam przy różnych grach – planszowych, karcianych, komputerowych. Także przy RPG-ach i larpach. Jest szansa, że spotkaliśmy się na jakimś festiwalu lub konwencie, jest szansa, że piliśmy razem alkohol, jest szansa, że jesteśmy znajomymi. Też jestem jednym z „nas”.

    Mam pewne zdanie a propos koszulki „I <3 RPG: Rabować, Palić, Gwałcić” i toksycznej dyskusji, która się wokół niej rozpętała. Zdanie, co do którego nie czuję, że mogę je otwarcie wypowiadać. Dlatego korzystam z tej anonimowej formy. Dlatego też mam prośbę. Przeczytajcie mój list z otwartością. Bez przylepiania mi jakiejkolwiek łatki na start. Bez zakładania, że czegoś nie rozumiem lub że jestem bezduszny i nieczuły. Spróbujcie proszę usłyszeć, to co mówię, a nie oceniać kim jestem.

    Uważam, że takie rzeczy jak: niestosowanie przemocy, sekularyzm społeczeństwa, brak dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną, kolor skóry, narodowość, czy cokolwiek innego powinny być wszechobecnym standardem. Ale uważam też, że nie ma nic paskudnego we wspomnianej koszulce. Co więcej – uważam, że paskudne jest jej atakowanie. Już mówię dlaczego.

    Powód pierwszy – mniejszy: To nie jest jeszcze cenzura, ale jest to krok w jej kierunku. W kierunku dzielenia treści pojawiających się w przestrzeni publicznej na te, które są ok i na takie, które nie są. Dyskusja wokół tego aspektu zdawała się skupiać na tym, że o ile każdy temat może kogoś urazić, to akurat gwałt jest czymś, co może zaboleć wyjątkowo mocno i wyjątkowo dużo osób. Taki argument, nazwijmy go „większościowym”, jest bardzo niebezpieczny. Jest to wzorcowy przykład pójścia w kierunku dyskryminacji i opresji. Przykładowo myślę, że w Polsce (co przykre i okropne, ale pewnie prawdziwe) więcej osób triggeruje homoseksualizm niż gwałty. Czy to znaczy, że powinniśmy wyrzucić z przestrzeni publicznej wszystkie rzeczy wspominające o homoseksualiźmie?

    A jeżeli nie argument „większościowy”, to jaki? Ontologiczny, przez odwołanie do prawdy absolutnej – gwałty to z definicji inna kategoria? To zaraz znowu wylądujemy na potępianiu homoseksualizmu, krewetek, poliestru lub czegokolwiek innego, czego dana religia lub filozofia nie uznaje, bo wyższa siła lub oczywista prawda tak mówi.

    Gwałty, obok tortur, uważam za coś najgorszego co istnieje wśród ludzi. Noszenie takiej koszulki może być niesmaczne. Decyzja, żeby jej nie nosić może być wykazaniem się empatią i zrozumieniem. Ale ten wybór należy zostawić osobie, która ubiera tę koszulkę. Narzucanie tego z góry jest sankcjonowaniem metod i narzędzi prowadzących do dyktatury i opresji, sankcjonowaniem dzielenia rzeczy na te ok i na te nie ok, „bo tak”.

    Jeżeli ktoś prezentuje poglądy czy napisy, z którymi się nie zgadzamy, mówmy „Według mnie to niemądre i krzywdzące” i proponujmy rozmowę, ale nie próbujmy niczego zbanować czy wygnać.

    Powód drugi – większy i straszniejszy. Takie działania, jak atakowanie tej koszulki, zwiększają przyzwolenie na gwałty w społeczeństwie i sprawiają, że ofiary gwałtu są gorzej traktowane. Tak! Atakowanie tej koszulki, nie ta koszulka sama w sobie.

    Po takich akcjach jak ta wiele osób, kiedy usłyszy, że ktoś został zgwałcony, to pomyśli „O znowu komuś przeszkadza jakiś napis”. Nawet jeżeli to nie jest niczyim celem, to wrzucanie do jednego worka może głupiego i nieczułego napisu na koszulce oraz gwałtu, rozmywa to jakim bestialstwem i okropieństwem ten gwałt jest! Bliska mi osoba byłą ofiarą gwałtu. Osobę tę przechodzą dreszcze, kiedy widzi takie dyskusje jak ta, właśnie z tego powodu.

    Autorko listu „To nie jest śmieszne” – To okropne i nieludzkie, że spotkał Cię gwałt. To nie Twoja wina, niezależnie od długości Twojej sukienki, tego z kim i kiedy się całowałaś, czy czegokolwiek innego. To w pełni wina przestępców, którzy dopuścili się tego okropnego czynu. Powinna ich za to spotkać kara. Chciałbym żyć w kraju/społeczeństwie, gdzie ta kara byłaby ciężka i nieunikniona.

    To przykre, że zobaczenie tej koszulki wywołuje u niektórych negatywne uczucia. Ale zwróćcie proszę uwagę, że istnieje dziewczyna, które została zgwałcona i podobne uczucia, które u Was wywołuje ta koszulka, u niej wywołuje atak na tę koszulkę. Bo w jej głowa pojawiają się pytanie „Dlaczego atakujecie głupią i nieistotną koszulkę i przez to odwracacie uwagę od samych gwałtów – czegoś co nie jest głupie i nieistotne, tylko bestialskie? Dlaczego odwracacie uwagę od potępiania strasznych przestępców, żeby potępić osoby noszące jakąś koszulkę?”.

    Do tego nie może ona tych pytań wypowiedzieć na głos, bo zostałaby uznana za obrończynię kultury gwałtu. Osoba, która została zgwałcona! Osoba, która po prostu chce, żeby problemu jakim są gwałty nie rozmywać przez przenoszenie uwagi na jakiś napis.

    Oczywiście można mieć intencję, żeby potępić i osoby, które noszą tę koszulkę i jeszcze bardziej potępić osoby, które dopuszczają się gwałtów, bez rozmywania istotności tego drugiego problemu... ale różnica pomiędzy intencją a praktyką jest duża. Tak jak chociażby w oryginalnym przypadku całej tej sprawy – noszący takie koszulki, pewnie nie mają złych intencji, a jednak sprawiają przykrość.

    Tak samo jak autorka oryginalnego listu chowam się za zasłoną internetowej anonimowości. Ja też nie umocnię mojej wypowiedzi twarzą i nazwiskiem. Moja sytuacja jest o wiele lżejsza. Nie przeżyłem traumy, nie mam przed sobą wizji takiej stygmy. Ale ja też nie chcę spojrzeń i ocen. Nie chcę dostać łatki – prawaka, nieczułego buca, propagatora gwałtów. Nie chcę spotkać się z wykluczeniem.

    Chciałby, żebyśmy żyli w świecie, gdzie będziemy mogli otwarcie mówić o rzeczach, które są dla nas istotne – o naszych poglądach, o naszych ciężkich przeżyciach – bez obawy o ostracyzm i odrzucenie. W świecie, gdzie będziemy unikali zarówno przemocy, jak i cenzury. Może kiedyś. Oby jak najszybciej.

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus