Batman: Arkham Asylum
W przemyśle gier bardzo często dochodzi do sytuacji, gdy produkuje się coś na podstawie znanej i cenionej marki. Najczęściej tego typu „dzieła” nie są jakoś szczególnie wybitne. Prawdę mówiąc o większości tak naprawdę można by od razu zapomnieć. Nie inaczej było w przypadku Batmana, który doczekał się kilku elektronicznych wersji i praktycznie zawsze były to produkcje bardzo niskich lotów. Aż któregoś dnia, pewna mało znana firma postanowiła spróbować swoich sił. Rocksteady, bo o tym studiu mowa, dokonało czegoś, co wcześniej nie udało się nawet tym największym. Stworzyli prawdziwe dzieło.
Zacznijmy od początku
Fabuła Batman: Arkham Asylum nie jest w żaden sposób związana z filmami Christophera Nolana. To zupełnie osobna, w dodatku w mistrzowski sposób opowiedziana historia, w której mroczny klimat mógłby stać się inspiracją dla niejednej produkcji kinowej. Jej twórcą jest Paul Dini, osoba, która wcześniej pracowała nad scenariuszem filmu Batman Przyszłości: Powrót Jokera czy też takiej produkcji, jak Zagubieni oraz serialu animowanego Batman Przyszłości.
W grze wcielamy się w postać tytułowego bohatera. Sama produkcja zaczyna się dość niepozornie – oto odprowadzamy Jokera do zakładu zamkniętego w Arkham. Niestety, nasz przeciwnik postanowił zadbać o to, abyśmy tej nocy nie zaznali spokoju. Ucieka, a my, jako wzorowy stróż prawa, musimy zadbać, by jednak powrócił do celi. Nie będzie to zadanie łatwe, zwłaszcza iż na swojej drodze spotkamy także kilku innych, znanych złoczyńców.
Sterowanie głównym bohaterem jest naprawdę intuicyjne i bardzo szybko można się przyzwyczaić do wszelkich kombinacji klawiszy. W dodatku produkcja nie stawia wyłącznie na walkę, ale także na elementy skradanki czy też znane z typowych przygodówek takie, jak zbieranie poukrywanych bonusów. Na swojej drodze natkniemy się na całą masę łamigłówek, które pozostawił po sobie Człowiek Zagadka. Ich rozwiązanie nie raz sprawi nam dość spory kłopot, jednak dla mnie jest to właśnie niewątpliwy plus, bowiem po wszystkim odczuwa się wyraźną satysfakcję, a przecież o to chyba właśnie chodzi. Natomiast sama walka to kolejny dowód na doskonałość Arkham Asylum. Dzięki zastosowaniu techniki przechwytywania ruchu, wszelkie ciosy i uderzenia wyglądają naprawdę widowiskowo, a co najważniejsze – nie uświadczymy w nich sztuczności, która, niestety, pojawia się w wielu tego typu produkcjach. Nawet najbardziej skomplikowane akrobacje zyskują dzięki temu odrobinę realizmu.
O klimacie słów parę
Jak już wcześniej wspomniałem, mroczny klimat gry objawia się zarówno w scenerii, jak i w samej fabule. Twórcy zadbali o to, aby jak najdokładniej ukazać postać głównego bohatera, jego chęć walki ze złem, ale także wszelkie fobie czy też lęki, które skrywa głęboko w sercu. Wszystko to podlali sosem niepewności i tajemnicy. Nigdy nie wiadomo, do czego może być zdolny Joker. Praktycznie na każdym kroku trzeba uważać i nie dać się zwieść pozorom spokoju, bo tego akurat zbyt często nie uświadczymy. Jedyne, czego mógłbym się przyczepić to fakt, iż wielokrotnie będziemy musieli wracać do już odwiedzonych lokacji. Jednak i z tym twórcy poradzili sobie całkiem sprawnie, bowiem każdy tego typu powrót wiąże się zwykle z odkryciem czegoś nowego. W dodatku obszary, które przyjdzie nam zwiedzić, są naprawdę dobrze wykonane.
Dzięki zastosowaniu Unreal Engine 3, grafika stoi na wysokim poziomie. Postacie są świetnie zaprojektowane, bogate w detale, a lokacje wręcz zachwycają swoim mrocznym pięknem. Czasami gracz ma ochotę zatrzymać się na trochę i rozejrzeć po okolicy. Mimo że praktycznie cała akcja toczy się w zamkniętych pomieszczeniach, to nie ma mowy o monotonii. Programiści zadbali, aby każdy fragment gry pozostawał na długo w pamięci, oddając w ten sposób całą masę klaustrofobicznych korytarzy czy też gabinetów, przywodzących na myśl prawdziwe sale tortur. Trudno wręcz uwierzyć, że za tym wszystkim stoi studio, dla którego Batman: Arkham Asylum jest tak naprawdę pierwszą grą!
Klimat potęgują także dźwięki, z którymi dane nam będzie zapoznać się w grze. Przemierzając korytarze, nie raz usłyszymy jęki więźniów czy rozmowy strażników, z których wyraźnie wynika, iż w zakładzie dzieje się coś złego. Całość kompozycji idealnie dopełnia muzyka, która niekiedy jest spokojna, ale gdy trzeba – uderza z pełną siłą.
Galeria sław
Joker nie jest jedynym przeciwnikiem, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Na swojej drodze spotkamy wiele postaci – zarówno mniej znanych, jak i tych dość charakterystycznych. Warto tutaj wspomnieć choćby o Harley Quinn czy też Trującym Bluszczu. Wszyscy mają jeden cel – dokonać zemsty na naszym bohaterze. Początkowo miałem pewne obawy, czy taka mieszanka nie wpłynie negatywnie na odbiór całości, w końcu co za dużo, to niezdrowo, jednak i tym razem linia fabularna bardzo miło mnie zaskoczyła. Wszystko jest ze sobą powiązane i nie uświadczymy scen, które byłyby wstawione na siłę, byle tylko w jakiś sposób przeciągnąć rozgrywkę.
O ile do fabuły nie mogę się przyczepić, to już, niestety, do sztucznej inteligencji tak. Nie raz zdarzało się, że przeciwnicy nie reagowali na to, co się dzieje za ich plecami i o ile w walce radzili sobie naprawdę dobrze, to już zaatakowani z zaskoczenia nie byli tak sprawni. Na szczęście nie wpływało to w większym stopniu na przyjemność z gry.
Werdykt
Batman: Arkham Asylum jest produkcją naprawdę świetną. Studio Rocksteady udowodniło, iż gra oparta na komiksie czy też filmie, może być czymś więcej, niż tylko słabą kalką oryginału. Mam tylko nadzieję, iż kolejna część utrzyma poziom jedynki.
Adam "Gotan" Kmieciak

tytuł: Batman: Arkham Asylum
producent: Rocksteady
światowa premiera: 15 września 2009
polska premiera: 19 września 2009
dystrybutor: Cenega


















































Odpowiedzi
Gra faktycznie była
Gra faktycznie była rewelacyjna. Obecnie gram w konsolowe Arkham City i mogę śmiało powiedzieć, że twórcy nie ograniczyli się jedynie do odcinania kuponów od oryginału.