Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Bestiariusz Słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach (Paweł Zych i Witold Vargas)

Polski folklor swoimi bogactwami nie ustępuje zagranicznym. Jest równie piękny i ciekawy, a historie przekazywane z pokolenia na pokolenie w formie mitów, baśni i legend interesują ludzi nie mniej, niż popularne powieści fantasy. Nie ma w tym nic dziwnego, bo łączy je wspólny mianownik – niesamowite i tajemnicze istoty, budzące ciekawość lub grozę, a czasem i obydwa naraz. ,,Bestiariusz Słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach’’ Pawła Zycha i Witolda Vargasa to kompendium wiedzy na temat rodzimych duchów, demonów oraz stworów. Jednak czy warte wydania tych kilku złotych dukatów? Sprawdźmy!

Z pomarańczowej okładki zerka na mnie postać z cynicznym uśmieszkiem na twarzy i kot z nieco przydługimi łapami. Gumiennik i chyba krasnoludek? Ciężko stwierdzić, te potwory mają takie podobne mordki… Nic to. Nie lubię pomarańczowego koloru, aczkolwiek ten tutaj pasuje do całości. Przypomina mi nieco podniszczony, stary papier. Podobnie wystylizowano strony bestiariusza – jakbym przeglądała zapiski sprzed parunastu lat. Nawet w dotyku są lekko chropowate, niby dotknięte upływem czasu. Bardzo ładnie! Muszę także zaznaczyć, że okładka jest twarda, co również wpływa na jakość odbioru produktu, jaki otrzymałam. Widać, że wydawcy zależało na tym, aby całość sprawiała wrażenie przemyślanej od początku do końca. I udało mu się! Brakuje mi tylko sznureczka w formie zakładki, co na pewno dodałoby jeszcze trochę charakteru tej pozycji, ale nie jest to aż tak ważna rzecz, aby mieć wydawcy za złe jej brak.

Jak wygląda treść? Przy każdym stworze umieszczone są krótkie, zwięzłe opisy. Pomimo ich niewielkiej objętości i tak dużo można się dowiedzieć o istotach, o których akurat się czyta. Autorzy nie podeszli do sprawy sztywno, wręcz przeciwnie. W wielu przypadkach opisy zostały okraszone lekkim humorem, jednak nie miałam wrażenia, że są to żarty ,,na siłę’’. Może to skutek wcześniejszych prac Pawła Zycha, znanego m.in. z cyklu komiksowego ,,Chomik Zagłady’’, utrzymanego w prześmiewczej konwencji. I tak, mamy np. Dobrochoczego przyjmującego łapówki w postaci kromki chleba i szczypty soli, ale i diabła z rewelacyjnym ,,piarem’’. Merytorycznie też nie mam tej pozycji nic do zarzucenia, gdyż wszystkie informacje oparte są na starych podaniach, baśniach i tym podobnych źródłom, których spis znajduje się zresztą na końcu książki. W razie jakichkolwiek wątpliwości można sięgnąć dalej i poszperać głębiej w temacie. Znacznym ułatwieniem jest alfabetyczne ułożenie nazw stworów, szkoda tylko, że nie umieszczono całego spisu wraz z numerami stron w jednym miejscu. Przez to trzeba wertować książkę w poszukiwaniu tego, co akurat jest potrzebne. Nie zdziwcie się również, gdy na kartach zobaczycie istoty obecne nie tylko w naszej rodzimej kulturze – np. anioły, czarnoksiężnika czy wilkołaka. Te motywy przewijają się w niemal każdej części świata, tylko nie wszędzie przedstawiano je w ten sam sposób. Ciekawym odkryciem będzie sprawdzenie, co też robiły na polskich ziemiach…

Obok treści równie ważne są ilustracje wykonane przez Zycha i Vargasa. Czasem ciężko odróżnić, który z nich jest autorem poszczególnych grafik, gdyż mają bardzo podobny styl rysowania (dla ciekawskich, chcących się tego jednak dowiedzieć, dodano rozpiskę w stopce). Czasem niedbały, czasem z dużą ilością detali, które smakuje się z każdym zerknięciem na strony. Niektóre z obrazków są naprawdę piękne. Mnie urzekły te, które przedstawiają Borowego, prastarego puszczańskiego ducha, Śmierć (tej pani chyba nikomu nie trzeba przedstawiać?) czy Dobrochoczego, leśnego demona (kolejność przypadkowa). Oczywiście jest tu cała masa ciekawych ilustracji, ale te szczególnie zapadły mi w pamięć… Niektóre są okropne, czy wręcz obrzydliwe (np. Południca, Zmora, Morowa Dziewica), ale wcale nie ze względu na technikę wykonania – ta jest naprawdę dobra, po prostu patrząc na grafikę odruchowo myślałam ,,o fuuuuj’’. A brzydkie rzeczy też trzeba przecież umieć ładnie namalować.

,,Cudze chwalicie, swego nie znacie’’ jest niestety smutną prawdą. We współczesnym świecie ze świecą można szukać nawiązań do bogactw, jakie prezentuje słowiańska mitologia. Właśnie – mitologia. Czekam, aż ktoś przygotuje podobny zbiór zawierający nie tylko bestie, ale też i bóstwa. Myślę, że byłoby to doskonałe uzupełnienie informacji o, wartych uwagi, pradawnych wierzeniach naszych ziem. Przyznaję także, że opłaca się wydać pieniądze na leksykon panów Zycha i Vargasa. Suma, jaką wydawca życzy sobie za książkę nie jest wcale wygórowana jak za tak porządny zbiór. Cena na okładce wynosi 29,90zł. O wiele więcej trzeba byłoby wyłożyć, gdybyśmy chcieli szukać tych informacji na własną rękę w kilku różnych książkach.

,,Bestiariusz Słowiański’’ polecam tym, którzy są chociaż trochę zainteresowani wierzeniami przodków, a także osobom będącym totalnie nie w temacie. W końcu zawsze lepiej dmuchać na zimne i wiedzieć, na co można natknąć się na polu pszenicy czy też co to tak dziwnie stuka w nocy…

Autor: Małgorzata ,,Sol’’ Gruszka
Redakcja i korekta: Paulina Maria "Lorelay" Szymborska-Karcz

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu BOSZ.




Tytuł: Bestiariusz Słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach
Tekst: Paweł Zych
Ilustracje: Paweł Zych, Witold Vargas
Redakcja: Anna Chudzik
Format: 165 X 235 Mm
Ilość Stron: 208
Wydanie: I
Oprawa: Twarda
Premiera: Luty 2012
Wydawnictwo: BOSZ

Odpowiedzi

portret użytkownika PaniPonura

Bóstwa

Chyba trudno wyobrazić sobie bardziej dokładne i kompletne opracowanie na ten temat niż "Mitologia Słowian" Gieysztora...

Dream on.

portret użytkownika Lorelay

Z mitologią słowiańską

Z mitologią słowiańską generalnie jest kiepsko. Problem nie w tym, że nikt się za to nie zabiera, tylko, że zachowały się bardzo skąpe źródła, o wiele bardziej kiepskie niż w przypadku mitologii np. germańskiej czy celtyckiej. Na ich podstawie naprawdę ciężko coś wybitnie konkretnego odtworzyć, zrekonstruować. Jakis czas temu nawet rozmawiałam o tym ze znajomymi rodzimowiercami i oni sami mają z tym dość poważny problem.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi