Ergo proxy
Ogromne wieżowce, sieć wygodnych i równych dróg. Samochody kierowane przez roboty, które są zarazem służącymi i towarzyszami życia obywatela. W takim oto mieście-utopii rozpoczyna się akcja Ergo Proxy. Główna bohaterka, Re-I Mayar, jest śledczym wydziału bezpieczeństwa miasta, odpowiednika służb specjalnych policji. Prowadzi dochodzenie w sprawie infekcji robotów wirusem Cogito, który sprawia, że zaczynają one samodzielnie myśleć, czuć, czy też przestają słuchać swoich właścicieli. Prowadząc śledztwo w dolnych częściach miasta, bohaterka poznaje imigranta z Mosque, Vincenta, pracującego w służbie porządkowej. Jego zadanie polega na usuwaniu zainfekowanych wirusem jednostek-robotów, zwanych dalej AutoReiv. Re-I, przeprowadzając śledztwo, napotyka na tajemniczą istotę o aparycji potwora, która fizycznie odbiega od wszystkiego, co agentka dotychczas widziała. Przypadkowo usłyszane hasło Proxy ma być kluczem do odpowiedzi na pytanie, czym była postać, jednak nikt nie chce wyjawić informacji na temat stworzenia ani tajemniczego słowa. Re-I wyrusza w podróż za Vincentem – człowiekiem, który zdaje się mieć coś wspólnego z tą tajemnicą – by poznać prawdę, tak skutecznie zatajaną przez władze miasta.
Kreska jest wyrazista i zdecydowana, łatwo zauważyć kontrast między pięknym Romdeau, a brudnym, zniszczonym światem, narysowanym niczym zgliszcza dawno rozkwitłej cywilizacji. W obrazie anime dominują jednak ciemne barwy, co nadaje całości przygnębiający nastrój. Postacie, choć nieco kanciaste, są narysowane naprawdę dobrze i bardzo ładnie zaanimowane, stronie graficznej i animacji trudno więc cokolwiek zarzucić.
Fabuła wymaga dużo skupienia i uwagi, jest pełna zagadek, a nie wszystkie z nich zostały rozwikłane, co sprawia, że anime, oglądane wiele razy, odsłania kolejne warstwy złożonej i pieczołowicie przygotowywanej historii. Może to być wadą lub zaletą: mnie osobiście bardzo spodobała się mnogość pytań i odpowiedzi, które trzeba było wyciągać z własnych przemyśleń.
Najlepsza część Ergo Proxy to jednak nie treść historii, lecz ścieżka dźwiękowa, która otula ją specyficzną atmosferą. Muzyka stworzona przez Yoshihiro Ike dodaje światu jeszcze więcej mrocznego i zagadkowego klimatu. Jest surowa i twarda niczym zgliszcza dawnego świata. Jeśli chodzi o brzmienie – dzieło kompozytora prezentuje porównywalny poziom z np. Requiem for a Dream. Podobnie jak muzyka – także seiyuu stoi na wyśmienitym poziomie, głosy postaci dobrane są praktycznie idealnie.
Choć klimat jest mocno przesiąknięty smutkiem i nostalgią, opowieść posiada pozytywne akcenty, jakimi są wiara i poszukiwanie prawdy oraz tożsamości przez bohaterów. Historia nie kończy się typowym bajkowym happy endem. Dwa z odcinków są niepotrzebnymi – w mojej opinii – fillerami, jednak fabuła nie jest rozdmuchana na wiele części, a raczej podana w dość gęstej formie.
Ze względu na złożoną i intrygującą fabułę, ładną kreskę i doskonałą oprawę dźwiękową, dzieło można polecić każdemu, kto ma ochotę na długą i ciekawą opowieść. Mimo że większość odcinków jest dosyć psychodelicznie zabarwiona, dojrzały widz znajdzie w tym aspekcie kolejny smak bogatego scenariusza.
Anime mogę polecić każdemu dorosłemu i lubiącemu szarady odbiorcy. Nastrój opowieści idealnie pasuje na długie, pochmurne jesienno-zimowe wieczory. Miłośnicy łamigłówek, kontrastów, a także widzowie z zapędami audiofilskimi z pewnością spędzą przy Ergo Proxy wiele przyjemnych chwil.
Piotr "Proteus" Ciepły
Korekta i redakcja: Monika "Katriona" Doerre, Monika "kometa088" Pasek, Paulina Maria "Lorelay" Szymborska - Karcz

reżyseria: Shukou Murase
scenariusz: Dai Sato
muzyka: Yoshihiro Ike
producent: Manglobe
premiera: 25 lutego 2006
produkcja: Japonia
liczba odcinków: 23
rodzaj: seria TV
Seiyuu (aktorzy głosowi):
Rie Saitō (jap.) – Megan Hollingshead (en.)
Kōji Yusa (jap.) – Liam O'Brien (en.)
Akiko Yajima (jap.) – Rachel Hirschfeld (English)
Kiyomitsu Mizuuchi (jap.) – Travis Willingham (English)
Hochu Otsuka (jap.) – Dameon Clarke (en.)

















































