Nexus (Ramez Naam) - recenzja

Możliwości ludzkiego mózgu to niezbadany obszar ledwo muśnięty przez badaczy; i to bynajmniej nie z braku chęci. Funkcjonowanie tej części organizmu to jedna z najbardziej intrygujących zagadek biologii, choć inne gałęzie nauki również chciwie wyciągają w jego stronę swoje łapki, bo potencjał wydaje się być nieskończony. Literatura fantastyczno-naukowa też od dawna, na swój sposób, zajmuje się przedstawianiem własnych wizji tego, jak działa i do czego zdolny jest mózg (powieści Williama Gibsona, Isaaka Asimova i wielu innych). Pomysły zawarte w Nexusie zostały ugruntowane w istniejących już badaniach; za inspirację posłużył eksperyment Miguela Nicolelisa z Duke University w Stanach, polegający na przesyłaniu sygnałów do mózgu w kontekście przywracania sprawności ruchowej. Wyniki są godne science fiction (podstawowa kontrola nad myszką na ekranie komputera pozwalająca na komunikację bez słów), więc autor zupgrade’ował jedynie zalążek istniejącej koncepcji, umieścił akcję w niedalekiej przyszłości i voilá! Fascynująca, oszałamiająca technika stoi już na progu, a science fiction coraz częściej korzysta z istniejących pomysłów.

Przeważnie nie wspominam o autorze, bo to sprawa niejako drugorzędna, ale Ramez Naam jest naukowcem oraz inżynierem. Rozumie to, o czym pisze. Na swoim koncie posiada książki, które nie są fikcją literacką, ale pomysły w nich zawarte równie dobrze sprawowałyby się (i poniekąd tak właśnie się dzieje) w powieści sci-fi, na przykład właśnie transhumanizm. Najbardziej niesamowite jest to, że jego uwagi i badania znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Z pewnością będę śledzić poczynania tego autora, bo wydaje mi się, że ma on do powiedzenia wiele wartościowych rzeczy.

Historia dzieje się w roku 2040, czyli w nie tak znowu odległej przyszłości. Technologia rozwija się w szybkim tempie, ale zdecydowanie zbyt łatwo można wyobrazić sobie, że to opowieść o świecie czytelnika. Modyfikacje ciał ludzi, szczególnie żołnierzy, są na porządku dziennym, a substancje „pomocnicze”, narkotyki, przybierają coraz to wymyślniejsze formy. Nexus to właśnie taki narkotyk – pozwala on na połączenie umysłów ludzi, którzy go wezmą, na zlanie się w jedność, na dzielenie się wspomnieniami i uczuciami. Główny bohater, Kaden Lane, genialny młody naukowiec, znalazł sposób, aby go zmodyfikować i na stałe zrobić częścią mózgu. Rządowi się to nie podoba, więc wysyłają za nim agentkę. I wtedy dopiero robi się niebezpiecznie i ekscytująco.

Mała ciekawostka: argumenty za zalegalizowaniem Nexusa i innych substancji są bardzo podobne do obecnie toczonych sporów co do legalizacji marichuany. Tak na marginesie.

Nexus porusza dosyć typowe dla fantastyki naukowej kwestie. Wyżej wspomniany transhumanizm to najważniejszy, dominujący temat: czym jest człowiek? Jak daleko mogą posunąć się badania, usprawnienia genetyczne i modyfikacje ciała dzięki wszczepom i czipom nim nazwa homo sapiens przestanie być adekwatna, oraz jak takie nadistoty zaczną traktować zwykłych ludzi. Blisko związane z tym są również moralne i etyczne aspekty używania zaawansowanej technologii, o które autor zahacza i które stanowią ważny element powieści. Bo takie badania mogą oczywiście, często wbrew życzeniom i zamiarom twórców, zostać wykorzystane do niecnych celów – jako broń czy narzędzie kontroli.

Jak w wielu powieściach dotykających takich problemów, opisywany jest nie tylko wymiar naukowy, ale także duchowy. U Naama przybiera on na wadze, gdyż część akcji dzieje się w Tajlandii, wśród buddyjskich mnichów. Ich filozofia stanowi mocny kontrast dla sekularnych, kapitalistycznych Stanów. Duch i jedność przeciwstawione są ciału i kulcie indywidualności. Podział nie jest do końca czarno-biały, ale USA zostało tu mocno skrytykowane – postępowanie, decyzje oraz fakt, że wszystko rozwiązuje za pomocą broni i żołnierzy.

Naam stworzył sympatycznych, pełnokrwistych bohaterów. Każdy ma swoją historię, przeszłość, ale nie są wybitni, nie wyróżniają się jakoś mocno – co sprawia, że w bardziej naturalny sposób wzbudzają pozytywne lub negatywne emocje. Cieszę się jednak, że Sam to silna babeczka (i do tego nie biała). O takich osobach chcę czytać. Kaden to standardowy, nieśmiały typ naukowca – idealista, który wierzy w wewnętrzne dobro ludzi.

Nikt nie może czuć się bezpieczny, ale nie jak u George’a R. R. Martina, gdzie bohaterowie giną bez przyczyny i konsekwencji dla fabuły; w Nexusie ich śmierć ma sens, zmienia główne postacie, choć czasem sama w sobie jest bezsensowna (frustruje, ja zwijałam się ze złości przy tak niesprawiedliwych i kompletnie nieoczekiwanych zwrotach akcji).

Styl, o ile mogę go ocenić przez tłumaczenie, ciągle ewoluuje. Czasem proza Naama wykazuje lekkość, ale momentami zdania są koślawe. Nie na tyle jednak, żeby przeszkodzić w lekturze. Biorąc pod uwagę treść, zaskoczyła mnie stosunkowo niewielka ilość techno-gadki, czyli skomplikowanych opisów używanych technologii. Filozoficzne rozmyślania i dysputy zajmują tyle samo miejsca, co ładnie balansuje twardą naukę.

Okładka Nexusa została skopiowana z wersji angielskiej: dość ascetyczna, przywodząca na myśl opakowanie po lekach – dobrze współgra z treścią. Papier jest mięciutki, z przyjemnością trzymałam powieść w dłoni. Znalazłam kilka drobnych błędów w tłumaczeniu i korekcie (jakieś zagubione przecinki), ale są one na tyle nieznaczne, że nie rażą. Sam Drageus to ewenement, szturmem zdobywa rynek wydawniczy, ma już na koncie cztery książki opublikowane lub zaplanowane na najbliższą przyszłość. Oby tak dalej!

Największą wadą, która nie jest wadą per se, ogłaszam fakt, że historia nie kończy się na jednym tomie. W Nexusie nie było z czego ucinać, a fabuła straciłaby na jasności, gdyby zmniejszyć rozmiar książki, ale zwyczajnie tęsknię za powieściami, które mogę zmieścić na półce bez ćwiczeń w logistyce. A na Crux (jedno ze znaczeń to sedno sprawy) i tak będę czekać z niecierpliwością. Bo warto.

Nexusa polecam wszystkim, nawet czytelnikom przeważnie omijającym science fiction szerokim łukiem. Poruszane w nim problemy są aktualne i powoli wychodzą z domeny fantastyki, więc można od razu dowiedzieć się, co w trawie piszczy i trzymać rękę na pulsie, a do tego to zwyczajnie kawał porządnej, wciągającej lektury bez ogłupiającej techno-gadki.

Diana „Mongfind” Cereniewicz
Korekta: Monika „Katriona” Doerre

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
wydawnictwu Drageus

Tytuł: Nexus
Autor: Ramez Naam
Tłumacz: Dominika Repeczko
Korekta: Agnieszka Pawlikowska
Redakcja: Rafał Dębski
Projekt okładki: Argh! Oxford
Data/miejsce wydania: 3 czerwca 2013, Warszawa

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany