Samhain, cz. I. Geneza i tradycja święta
Samhain (czyt. Sau-in) to jedno z czterech podstawowych świąt celtyckich obok Beltain, Imbolc i Lughnassadh. Jego nazwa oznacza "koniec lata", "święto gasnącego słońca" lub "uroczyste zebranie".
Rok celtycki dzielił się na dwie części – letnią oraz zimową, i dalej na cztery pory roku. Wyznaczały je cztery wielkie święta. Najważniejszym z nich było jednak Samhain, w czasie którego kończyło się lato i zaczynała zima. Obchody rozpoczynały się, według obowiązującego obecnie w naszej kulturze kalendarza gregoriańskiego, w nocy z 31 października na 1 listopada i trwały przez dziesięć dni. Terminem tym oznaczany był również pierwszy miesiąc roku celtyckiego. Wszystkie cztery uroczystości były ściśle związane ze zmianami w świecie przyrody. Samhain oznaczało nadejście chłodu i ciemności. Przygotowywano w tym czasie zapasy na nadchodzącą mroźną i nieurodzajną porę, gromadzono rozproszone bydło, a ludzie wracali do osad zimowych. Służył on również wzmacnianiu więzów rodzinnych, towarzyskich oraz plemiennych. Tradycja tego święta dotyka trzech płaszczyzn: materialnej, filozoficzno-kulturowej i religijnej.
Wierzono, że ta jedna noc nie należy ani do starego, ani nowego roku. Znajdować się miała poza czasem. Tym samym wyzwalała nadnaturalne siły. Zacierały się wtedy wszelkie granice: między światem materialnym i niematerialnym, między żyjącymi a umarłymi, teraźniejszością a przyszłością, a także między płciami. Brama dzieląca dwie rzeczywistości – Skatchah - stawała wówczas otworem, sprawiając, że ludzie zyskiwali swobodny dostęp do zaświatów, a także wszelkie istoty je zamieszkujące mogły przeniknąć na ziemię. W domach nie ryglowano drzwi ani nie wygaszano ognia, oczekując wizyty zmarłych przodków.
W znaczeniu mitologicznym Samhein to okres pojednania bogini-ziemi z bogiem solarnym. Przez zjednoczenie bóstw – także cielesne – przywrócona zostawała równowaga sił natury. Miało ono także zapewniać ludziom płodność na następny rok. Wierzono też, że w tym dniu śmierć fizyczna nie istnieje. Okaleczony w trakcie Lughnassadh – Bóg Słońce, Lug – umiera. Zabijało go uosobienie anarchii – Księżyc – który jednocześnie jest innym wcieleniem samego Luga, jego ciemną stroną. Lug przechodził przez granicę światów pierwszego dnia obchodów Samhain. Symbolizowało to walkę pomiędzy siłami światła i ciemności, płodności i wzrostu oraz zagłady i zniszczenia.
Święto ściśle wiązało się także z aspektem kosmicznym. Wschód Plejad głosił przewagę nocy nad dniem. Odsłaniała się tzw. ciemna strona księżyca nazywana również oddechem Staruchy – Cailleach Bheare. Pomiędzy Słońcem i Księżycem – dla Celtów dwiema emanacjami boskiej istoty – leżał porządek i harmonia wszechrzeczy, mająca odzwierciedlenie w ludzkim życiu codziennym. Zmiany dominacji każdej z nich posiadały cykliczną naturę, co w ujęciu filozoficznym miało być symbolem następowania po sobie oraz ciągłości życia i śmierci.
Niewiele pewnych informacji na temat pierwotnych obchodów tego święta przetrwało do naszych czasów. Prawdopodobnie była to najbardziej rozbudowana pod względem kultu uroczystość celtycka. Łączyła ona w sobie rozmaite tradycje i była bardzo szeroko rozumiana pod względem filozofii religijnej. Niewątpliwie jednak Samhain było jednym ze świąt ognia. To on odgrywał rolę pierwszoplanową we wszystkich rytuałach. W ogniu składano bogom ofiary z płodów rolnych i zwierząt hodowlanych, a prawdopodobnie również z ludzi – złoczyńców, skazanych za zbrodnie niedopuszczalne przez dane Tuatha (plemię). W wigilię święta wygaszano wszystkie ognie i paleniska – na ołtarzach bóstw i w osadach. W nocy zaś druidzi rozpalali ogień w miejscu zebrania podczas ceremonii "nowego otwarcia". Ludność odpalała od niego pochodnie i zanosiła do swoich domów. Drugim ważnym obrzędem, o którym informacje przetrwały w źródłach pisanych, było zadawanie symbolicznej śmierci aktualnemu królowi i palenie jego domostwa, aby o poranku władca mógł się odrodzić. Nie jest jednak wiadome, na czym dokładnie polegał ów rytuał.
Na uroczystym zebraniu z okazji Samhain musiał pojawić się każdy członek Tuatha – mężczyzna, kobieta, dziecko czy też starzec. Przynoszono ze sobą również chorych i niepełnosprawnych. Podczas obchodów święta decydowano o najważniejszych sprawach całej społeczności, a także rozstrzygano spory, dokonywano sądów i wymierzano kary. Jednocześnie wierzono, że niestawienie się w miejscu obrzędów wiąże się z klątwą pochodzącą od bogów lub mieszkańców zaświatów. Być może było ono nawet surowo karane przez plemiona. Mówi o tym fragment legendy o narodzinach króla Conchobara: „Każdy Ulsterczyk, który nie pojawił się w noc święta Samhain, stawał się szalony i już następnego ranka przygotowany był jego kopiec, grób i kamień grobowy”.
Samhain w bardziej lub mniej zmienionej formie przetrwało do dziś w wielu kulturach oraz kultach religijnych. Tradycje wywodzące się z tego święta nadal są praktykowane w Irlandii i Szkocji.
Paulina Maria "Lorelay" Szymborska–Karcz

















































