Samhain, cz. II. Obchody i tradycje obecne
Samhain dawniej było jednym z czterech podstawowych świąt celtyckich o wielopłaszczyznowym znaczeniu. Dziś kojarzone jest głównie z kultem zmarłych. Przetrwało jednak, w różnych, najczęściej mocno zmodyfikowanych formach, aż do naszych czasów. Wciąż jest obchodzone w rozmaity sposób przez przedstawicieli kilku kultur oraz niektórych niszowych grup wyznaniowych. Tradycje wywodzące się z tego święta nadal są praktykowane w Irlandii i Szkocji, ale także innych miejscach, których historia powiązana jest z ludem Celtów.
W Burghead w Szkocji, dnia 11 stycznia (Nowy Rok według kalendarza juliańskiego) obchodzi się obecnie uroczystość wzorowaną na dawnych, celtyckich "świętach ognia" - Burning of the Clavie. Nawiązuje ona do tradycji Samhain oraz Beltain. Tego dnia wybierany jest tzw. Król Clavie. To on jest odpowiedzialny za rozpalenie ognia. Podkłada go pod pal, do którego przymocowana jest metalowa beczka po whisky, impregnowana kreozotem. Do jej przybicia każdego roku używa się tych samych gwoździ. Następnie dziesięciu mężczyzn okrąża miasteczko niosąc tę pochodnię jego ulicami. Mieszkańcy oczekują ich przed drzwiami i odbierają od nich fragment tlącej się zawartości beczki, który ma przynieść im szczęście na cały nadchodzący rok. Po zakończeniu pochodu clavie zostaje ułożona na kamiennym ołtarzu w starym forcie na wzgórzach Doorie, a ludność rozchodzi się do swoich domów.
W Irlandii właściwą dla Samhain wiarę w przekraczanie granic między ziemią a zaświatami połączono z kultem faerie. Żywność, która nie została zebrana do 31 października, według tradycji nie nadaje się do spożycia. Owoce wiszące na drzewach po przekroczeniu tej daty są opluwane i niszczone przez faerie. Aby udobruchać te złośliwe stworzenia należy zostawić w miseczkach przed domem wodę, a drzwi, zwierzęta domowe oraz dzieci spryskać wodą święconą.
Na Hebrydach ludzie w noc Samhain nie wychodzą z domów, aby uniknąć spotkania z groźnymi mieszkańcami zaświatów – Sidhe, czyli Ludem Wzgórz. Jeśli ktoś musi w tym czasie opuścić przytulne mieszkanie, zakłada maskę lub maluje twarz na czarno, aby nie zostać rozpoznanym przed Sidhe.
Zarówno w Irlandii jak i Anglii do dziś panuje wiara, że dusze wracają na ziemię i odwiedzają miejsca, które znali za życia. 31 października nie powinno się więc zamykać pokoi, w których mieszkali zmarli domownicy, ani wycierać w nich kurzu. Zostawia się tam jedzenie. Należy jednak przykryć wszystkie naczynia z wodą, ponieważ dusza mogłaby się w nich utopić. Kategorycznie nie wolno przeszkadzać zmarłemu w czasie tej sentymentalnej wędrówki ani z nim rozmawiać.
To z tych tradycji wywodzi się dzisiejsze amerykańskie święto Halloween, które obecnie przeniknęło już do wielu krajów europejskich. Najbardziej popularny zwyczaj, kultywowany tego dnia, to wycinanie twarzy w wydrążonej dyni i zapalanie świecy w jej wnętrzu. Pochodzi on podobno od obrzędu celtyckiego, praktykowanego podczas Samhain. Polegało ono na wycinaniu w rzepie tzw. "twarzy śmierci". Jest także zbliżony do staroirlandzkiego obyczaju stawiania w oknach zapalonych świec, by zmarli w noc Samhain nie zbłądzili i mogli bez problemu odnaleźć swoje domostwa.
Samhain przetrwało nie tylko w tradycjach ludowych, ale także niektórych obrzędach religijnych. To święto uznaje w całej Europie wiele zgromadzeń i osób niezrzeszonych, nawiązujących do tradycji celtyckich, mitów agrarnych, rodzimowierczych kultów natury oraz obrzędowości okultystycznych. Obchody święta związane są z licznymi rytuałami i bogatą symboliką. Praktykuje się w tym czasie wróżbiarstwo, duchowe katharsis, medytację i różnorodne ceremonie o zabarwieniu spirytystycznym. Jedną z najciekawszych form Samhain, występujących w naszych czasach, jest sabat o tej nazwie, praktykowany przez wiccan.
Także u nas, w Polsce, organizowane są obchody Samhain, przeznaczone dla wszystkich, którzy czują się związani z obrzędowością kultów pogańskich. Najpopularniejszym miejscem są słynne Kamienne Kręgi w Węsiorach na Pomorzu. Uroczystości trwają tam, dokładnie tak samo jak pierwotne Samhain, przez dziesięć dni, od 31 października do 10 listopada.
Paulina Maria "Lorelay" Szymborska–Karcz

















































