Ulysses Moore: Wrota Czasu (Pierdomenico Baccalario)
Wrota Czasu są pierwszą częścią wspaniałej serii przygód trójki dzieciaków. Muszę się przyznać bez bicia, że kupiłem tę książkę pod wpływem impulsu. Po prostu spodobała mi się treść zagadki wypisanej na tylnej stronie obwoluty oraz ta mistrzowsko wykonana okładka.
Trzeba tutaj powiedzieć, że chyba nigdy nie spotkałem się z równie oryginalnym pomysłem na wygląd książki. Naprawdę podobają mi się takie smaczki. Po ujrzeniu okładki i wnętrza książki pomyślałem, że zakładano, iż powieść przyniesie duży dochód po jej publikacji. Gdyby wydawnictwo nie było pewne tej sprawy, to prawdopodobnie nie zdecydowałoby się na tak bogate zdobnictwo.
Niestety, nie miałem czasu zabrać się za nią od razu po kupnie. Zacząłem się nawet zastanawiać czy powieść w ogóle mi się spodoba, czy po prostu kupiłem coś niewartego większej uwagi. Na szczęście nie zawiodłem się. Trzeba przyznać, że książka spełnia rolę doskonałego wprowadzenia do historii. Została ona napisana dosyć prosto, przez co miałem wrażenie, iż jest przeznaczona dla młodszych ode mnie czytelników. Po dłuższym zastanowieniu doszedłem jednak do wniosku, że Harry Potter i Kamień Filozoficzny też napisano nieskomplikowanym językiem, co nie oznacza, że książka nie utrzymuje wysokiego poziomu.
Styl opowieści jest, według mnie – osoby, która trochę tytułów ma już za sobą (lecz, niestety, ciągle za mało, aby móc wydawać profesjonalne osądy), rewelacyjny. Książka potrafi wciągnąć pomimo krótkiego czasu potrzebnego na jej przeczytanie (zassałem ją w dzień, który nie należał do tej grupy dni wypełnionych czasem na słodkie leniuchowanie).
Nie ma mowy o jakichś dodatkowych problemach ze zrozumieniem niektórych kwestii zawartych w tym opowiadaniu. Wiem, że w wielu przypadkach może to być uznane za minus dla ogólnego zarysu całej powieści, ponieważ, jak to niektórzy mówią: „odbiera smaku historii”, lecz w wypadku Wrót Czasu, taki zabieg sprawdza się, według mnie, znakomicie. Żadna niepotrzebna myśl nie zaprzątała mi głowy i nie odrywała od ciekawej akcji, wprowadzającej do tego świata.
Dodatkowo, trzeba przyznać, że autor doskonale wiedział w jakim momencie przerwać swoje dzieło. Treść książki zakończyła się w chwili, która nie pozwala na zostawienie tej serii i nie sięgnięcie po drugą część. Ja, z racji swojej wrodzonej ciekawości, już następnego dnia byłem zaopatrzony w drugą księgę sagi.
Cała historia o trójce przyjaciół „przypadkowo” wplątanych w wielką przygodę jest dosyć magiczna. Kręci się ona wokół Willi Argo, znajdującej się na szczycie klifu Salton Cliff w nadmorskim miasteczku Kilmore Cove w Kornwalii. Ten stary zadbany domek otoczony jest wielką tajemnicą, a to wszystko przez to, że poprzedni właściciel, Ulysses Moore, był wielkim samotnikiem i nikogo nie przyjmował w progi swojej posiadłości. Opowieść zaczyna się w momencie wprowadzenia się pewnej rodziny do wyżej wspomnianej posiadłości. To małżeństwo z bliźniakami zostało nieświadomie wybrane dla tej willi. Powodem była właśnie ta dwójka dzieci.
Jason i Julia Covenant to szczęśliwe, pełne życia, jedenastoletnie rodzeństwo, które dosyć szybko zaaklimatyzowało się w tej odciętej od świata wiosce. Chłopiec ma bardzo wybujałą wyobraźnię i wierzy w duchy. Przedmiotem, który nosi przy sobie prawie cały czas jest Podręcznik przerażających stworów autorstwa Dr Mesmera. Julia natomiast twardo stąpa po ziemi – jest głosem rozsądku swojego brata i zachowuje się trochę jak jego opiekunka.
Bliźniaki chodzą do jednej klasy w szkole w Kilmore Cove. To właśnie tam poznają Ricka Bannera – rudowłosego chłopca, który żyje tylko z matką, ponieważ jego ojciec zaginął na morzu. Jego pasją jest jazda na rowerze. To energiczny i przyjazny chłopiec, dlatego szybko zdobywa sobie sympatię bliźniąt. Jego wadą jest to, że ma dosyć praktyczny umysł, którego na przykład nie potrafi wykorzystywać do rozwiązywania zagadek.
Pewnego dnia dzieci, bawiąc się w domu, znajdują pewne nieodebrane awizo. W przesyłce, która odbierają, znajdują cztery dziwne klucze z główkami zwierząt oraz zagadkę napisaną w jakimś obcym języku. Dzięki bogatym zasobom biblioteki mieszczącej się w posiadłości na szczycie Salton Cliff, dzieci rozszyfrowują zagadkę i poznają przeznaczenie przedmiotów. Za pomocą tych kluczy otwierają stare i zniszczone drzwi, zwane Wrotami Czasu, i zostają wciągnięte w niebezpieczną przygodę, której koniec nie jest znany.
Podczas rozwijania się akcji poznajemy pewną osobę pragnącą posiąść Willę Argo na własność tylko po to, aby władać Wrotami Czasu. Jest to Obliwia Newton. Ona i jej ochroniarz, który jest równocześnie osobistym szoferem, staną się śmiertelnymi wrogami trójki przyjaciół. Dzięki nim dowiadujemy się także, że istnieje więcej drzwi i kluczy.
To właśnie te dzieci, posiadające tylko Słownik języków zapomnianych, pudełeczko z glinianymi kulkami, cztery klucze do znajdujących się w Willi Argo Wrót Czasu i dziennik z podróży Ulysses’a Moore’a do Egiptu, postanawiają podjąć tę grę i rozwiązać zagadkę drzwi. Podejmują się wykonania zadania mimo czyhających niebezpieczeństw i wbrew temu, że nie dysponują żadnymi konkretniejszymi informacjami na temat swojej misji, lecz tylko domysłami, wynikającymi z rozwiązanych szarad, i dziennikiem podróży, który jest nieprzydatny dla nich dopóty, dopóki nie dotrą do miejsca w nim opisanego. Cała ta spontaniczność w ich działaniu jest lekko niewiarygodna i nieodpowiedzialna, lecz jak to mówią: „nie ma zabawy bez ryzyka”.
Pierdomenico Baccalario, podczas pisania swojej książki, użył bardzo ciekawego zabiegu. We wstępie do powieści oznajmia czytelnikom, że nie jest on autorem tego dzieła, lecz tylko tłumaczem tajemniczych dzienników, które dostał w dosyć osobliwych okolicznościach. Twierdzi też, że według dostarczyciela dzienników, ta historia jest prawdziwa i wszystko, co zostało w niej opisane, zdarzyło się naprawdę. Autor zobowiązuje się do odnalezienia Kilmore Cove, tajemniczego miasteczka z opowieści, które nie widnieje na żadnej mapie i nikt o nim nie słyszał.
Podsumowując, książka jest pozycją godną uwagi, a także przeznaczoną dla szerokiej rzeszy czytelników. Od pragnącej zaznać przygody zapisanej na papierze młodzieży po próbujących oderwać się od rzeczywistości starszych.
Osobiście polubiłem tę książkę i cieszę się, że miałem sposobność ją przeczytać.
Tomek ""Defalec"" Zapadka
Korekta i redakacja: Monika "Katriona" Doerre

autor: Pierdomenico Baccalario
tytuł: Ulysses Moore: Wrota Czasu
cykl: Ulysses Moore
tom: 1
tytuł oryginału: Ulysses Moore. La porta del Tempo
język oryginału: włoski
wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
ISBN: 978-83-7423-777-2
liczba stron: 221
okładka: twarda w obwolucie
ilustracja na okładce: Iacopo Bruno


















































Odpowiedzi
Chwilowo Ulysses Moore kurzy
Chwilowo Ulysses Moore kurzy się u mnie na półce (nietafiony prezent dla siostrzeńca, który woli gry komputerowe). Może sam się nim zainteresuję.
Ja skończyłam niedawno czytać
Ja skończyłam niedawno czytać ostatnią część:) POLECAM!