Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Wielki smród (Clare Clark)

Powalające piękno brzydoty

Nigdy nie sądziłam, że smród, brud, pleśń i odchody mogą fascynować, a tym bardziej… zachwycać. Clare Clark – początkująca angielska pisarka, przewróciła, pod tym względem, mój światopogląd do góry nogami. Jej debiutancka powieść, o niezwykle wdzięcznym tytule Wielki smród, jest najlepszym dowodem na to, że można stworzyć niezwykły świat i naprawdę porwać czytelnika nawet wtedy, kiedy książka zamiast piękna pokazuje brzydotę.

Ostatnimi czasy wydawcy wykazują irytującą tendencję do raczenia odbiorców, zamieszczonymi na okładkach kolejnych książek, tanimi i do bólu naiwnymi hasłami reklamowymi, które nie mają nic wspólnego z treścią ani jakością rekomendowanych pozycji. Nie dziwi mnie już, gdy czytam „niesamowita powieść grozy”, a potem przystępuję do lektury… ckliwego romansu, albo u autor rekomendowanego jako następca Neila Gaimana, nie potrafię doszukać się podobieństwa z „pierwowzorem” ani w tematyce dzieł ani stylu pisania. I tutaj Zysk i S-ka zgotował mi następną, bardzo miłą, niespodziankę. Mianowicie – po przeczytaniu Wielkiego smrodu jestem skłonna zgodzić się ze wszystkim, co na jego temat mówią, przytoczone na skrzydełkach oprawy, cytaty z popularnych magazynów.

Świetna kryminalna powieść historyczna, która łączy przerażającą intrygę w stylu Chleba Carra, ogromny ładunek emocjonalny charakterystyczny dla Petera Ackroyda i ciekawość A.S. Byatta – twierdzi „Los Angeles Times”.

A tak wypowiada się „Washington Post”: Fantastyczny thriller… Bogate zaplecze historyczne oraz pasjonująca podróż poniżej powierzchni naszego życia. Książka aż paruje od talentu.

O dziwo… to wszystko prawda! Co więcej. Nie oburza mnie nawet porównanie powieści Clare Clark do prozy Dickensa, użyte przez „Literary Review”. Chociaż może i jest zbyt daleko idące, to rzeczywiście, w stylu autorki czuć „dickensowski” klimat.

To właśnie nastrój jest największym atutem Wielkiego smrodu. Clark zbudowała go tak fenomenalnie, że jeżeli podczas lektury czytelnikowi przychodzą na myśl jakieś skojarzenia, to rzeczywiście tylko z klasykami literatury pięknej. Świat przedstawiony z jednej strony jawi się jako mroczny i tajemniczy, ponury, z drugiej zaś porażająco realistyczny. Pisarka postawiła na bardzo mocne środki wyrazu – we wszystkim, co opisuje próżno szukać sielskości i utartego schematu piękna, a jednak jest w tym coś urzekającego, dzięki czemu wyczerpujące, bombardujące brzydotą opisy śledzi się z zapartym tchem, trudno się od nich oderwać.

Zarówno miejsca jak i postaci, zaprezentowane przez Clark wydają się do bólu prawdziwe. Dzieje się tak zarówno ze względu na sposób ich przedstawienia, jak i genialne odwzorowanie realiów historycznych oraz świetną kreację bohaterów, o niebanalnych, doskonale dopracowanych rysach psychologicznych. W tych miejscach i ludziach nie ma nic do lubienia, ale za to naprawdę fascynują, pomimo tego, iż z pozoru odpychają.

Autorka również bardzo mocno skupiła się na opisywaniu przeżyć wewnętrznych bohaterów. Przepięknie odmalowała emocjonalną stronę człowieka, i to nie tylko głównej postaci – Williama, ale również innych. Zaprezentowała całą plejadę charakterów, przeżywających rozterki natury moralnej i egzystencjonalnej, przeżywających osobiste tragedie, silnie odczuwających wszystko, co dzieje się w otaczającej ich rzeczywistości, a niekiedy poddających się mrokowi własnego wnętrza. Clark skłania czytelnika do refleksji nad szaleństwem, nad tym, w jaki sposób zaburzenia psychiczne wpływają na funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie i czy koniecznie muszą ją z góry przekreślać i klasyfikować jako nieprzydatną.

Kolejnym ogromnym atutem powieści jest język. Mocny i porażająco obrazowy, niezwykle sugestywny. Wielki smród to thriller psychologiczny, pełen grozy, która jest jednak bardzo specyficzna. Autorka nie ucieka się do jawnego straszenia czytelnika, wzbogaca fabułę o mnogość wątków obyczajowych. Mimo iż jej celem jest przerażenie odbiorcy, spędzenie mu snu z powiek i przepędzenie jego spokoju, nie robi tego w sposób nachalny. Cała groza została tu ujęta w dobrze dobrane słowa i zdania, które nieubłaganie wbijają się w umysł czytelnika i przez cały czas trzymają go w żelaznym uścisku. Clark epatuje brudem, smrodem, syfem i malarią, w jej opisach nie ma jednak ani odrobiny wulgarności czy ordynarności. To zadziwiające w jak przystojny, a zarazem obrazowy sposób można odmalować przed oczami czytelnika obraz grzyba osiadającego na cegłach w tunelach ściekowych. Niesamowite, jakie wrażenie może wywierać wyleniały pies z ogryzionym przez szczury ogonem, oddający kał pod siebie pacjent szpitala dla obłąkanych czy też nawet bohater nerwowo szarpiący guziki płaszcza, zwisające smętnie na zmurszałych nitkach. Nawet kościste, zaczerwienione dłonie jednej z postaci wzbudzają silniejsze emocje, niż całe stado wyimaginowanych potwornych istot rodem z tanich horrorów klasy B.

Clare Clark oddziałuje na czytelnika nie tylko poprzez obrazy. Jej głównym środkiem przekazu są zapachy, a mówiąc ściślej nieprzyjemne dla powonienia smrody. Ten fakt tłumaczy wybór, nie kojarzącego się zbyt dobrze, tytułu. Owszem, z początku wzbudza on niesmak i może stać się powodem, dla którego niektórzy odbiorcy nie zdecydują się na sięgnięcie po tę książkę, ale po zakończeniu lektury z czystym sumieniem stwierdzam, że jest on jak najbardziej na miejscu. To, jak ogromną paletę, niezwykle różnorodnie opisanych fetorów, była w stanie przedstawić autorka, nadal nie przestaje mnie zadziwiać. Jeżeli do zapachów dorzucić jeszcze, pojawiające się nierzadko i wzbudzające równie silne doznania, dźwięki oraz wrażenia dotykowe bohaterów, jawi się bardzo ciekawy i wartościowy styl pisania, działający na wszystkie zmysły czytelnika.

Wielki smród posiada również rozbudowany wątek kryminalny. I to jest kolejna, istotna zaleta książki. Intryga została bardzo dobrze skonstruowana i poprowadzona. Akcja nie wlecze się, pomimo ogromnej ilości motywów pobocznych. Podczas lektury trudno się nudzić, chociaż czuję się w obowiązku od razu ostrzec wszystkich potencjalnych nabywców tej powieści, że nie jest to lekkie czytadło na jeden wieczór. Co to, to nie! I lepiej nie zasiadać do niej z takim nastawieniem. Tę książkę się przeżywa, warto dać sobie trochę czasu, dawkować doznania, by w efekcie zaczerpnąć z niej jak najwięcej mocnych wrażeń. Zbyt szybkie „połknięcie” tej pozycji może owocować nie tylko niestrawnością, ale także uczuciem przeładowania, zbytniego obciążenia emocjonalno-umysłowego.

Nie mam też nic do zarzucenia wydaniu. Okładka jest bardzo ładna, a przede wszystkim doskonale harmonizuje z treścią i klimatem powieści. Styl grafiki od razu sugeruje, w jakim okresie historycznym rozgrywa się akcja, a spokój jaki bije od tego obrazu, utrzymanego w stonowanych, nieco przybrudzonych barwach, wprowadza odbiorcę w nastrój doskonały do rozpoczęcia lektury. Muszę również pochwalić zarówno tłumaczenie, jak i redakcję oraz korektę tekstu. Czytałam uważnie, a sama na co dzień zajmuję się wyszukiwaniem błędów w cudzej twórczości, jednak nie zauważyłam tu absolutnie żadnych natarczywych uchybień. Papier jest porządnej jakości, skład solidny, a czcionka wystarczająco wyraźna.

Jedyne co drażni mnie w tej książce, to streszczenie fabuły, zamieszczone na tylnej okładce. Zdradza wszystkie najważniejsze wydarzenia z niemal całej powieści, a tym samym niszczy element zaskoczenia i misternie budowane przez autorkę napięcie. Lektura dałaby mi znacznie więcej przyjemności, gdybym nie wiedziała, co stanie się dalej…

Wielki smród to doskonały thriller psychologiczny, twardo osadzony w interesujących realiach historycznych, okraszony porywającym wątkiem kryminalnym. Warto sięgnąć po tę książkę, ale, choć mi osobiście wyjątkowo przypadła do gustu, od razu muszę uprzedzić, że nie nadaje się ona dla każdego odbiorcy. A może raczej nie każdy nadaje się do jej przeczytania? Jest to lektura, przede wszystkim, dla ludzi w pełni dojrzałych i o mocnych nerwach oraz żołądkach. Za nic w świecie nie dałabym jej nastolatkowi ani osobie słabej psychicznie czy posiadającej jakiekolwiek problemy natury emocjonalnej. Polecam ją za to każdemu, kto nie boi się odważnych wyzwań literackich, a jednoczenie potrafi podchodzić do nich z właściwym dystansem.

Paulina Maria „Lorelay” Szymborska-Karcz
Korekta: Monika "Katriona" Doerre

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka

Autor: Clare Clark
Tytuł: Wielki smród
Tytuł oryginału: The Grea Stink
Tłumaczenie: Mira Czarnecka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data: 2010
Miejsce wydania: Poznań
Oprawa: miękka
Projekt okładki: Anna M. Damasiewicz
ISBN: 978-83-7506-677-7
Liczna stron: 368

Odpowiedzi

portret użytkownika PaniPonura

Zaciekawiłaś mnie - na pewno

Zaciekawiłaś mnie - na pewno sięgnę. Mam tylko jedną małą uwagę (ale nie zarzut!) - w tytule nie ma nic nadzwyczajnego. Jak sądzę, akcję osadzono w okolicach wydarzenia nazywanego w angielskiej historiografi wielkim smrodem właśnie ("The Great Stink").

Dream on.

portret użytkownika Lorelay

Nie twierdzę, że jest w nim

Nie twierdzę, że jest w nim coś nadzwyczajnego, ale że przeciętnemu czytelnikowi nie koniecznie na pierwszy rzut oka kojarzy się przyjemnie. A wniosek też nie jest wyssany z palca - obserwowałam reakcje i komentarze krewnych i znajomych, podczas gdy książka leżała u mnie na środku stołu.

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi