Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Wywiad z Trudi Canavan

Trudi Canavan - australijska pisarka, autorka bestsellerowych cyklów fantasy: Ery Pięciorga, Trylogii Czarnego Maga oraz niedokończonej jeszcze Trylogii Zdrajcy po raz pierwszy odwiedziła Polskę. W związku z promocją nowej książki pt. Łotr gościła na Warszawskich Targach Książki w dniach 25 i 26 maja.

W imieniu Efantastyki z autorką rozmawiali Dariusz Duda i Małgorzata Gruszka.

To Pani pierwsza wizyta w Polsce? Jak wrażenia? Czy podoba się Pani nasz kraj?

Tak, to moja pierwsza wizyta w tym kraju. Bardzo mi się tutaj podoba i chętnie jeszcze kiedyś was odwiedzę. Chciałabym to zrobić przy okazji promocji kolejnej książki. Planuję za jakiś czas przyjechać do Anglii. Może wówczas zahaczę też o Polskę?

Jest Pani nie tylko pisarką, ale także ilustratorką. Które z tych zajęć jest Pani bliższe?

Jeśli chodzi o rysowanie, robię to tylko dla siebie, bardziej się wtedy uzewnętrzniam, dotykam mojej duszy. Z pisaniem jest tak, że robię to również dla innych. Lubię poświęcać się obydwu tym pasjom, ale to pisanie jest moim głównym zajęciem.

Na swoim blogu wyróżniła Pani polskie wydanie Trylogii Czarnego Maga spośród wydań zagranicznych. Co sprawiło, że tak się Pani spodobało?

Polska wersja jest zdecydowanie lepiej zedytowana niż inne. Wydanie jest bardziej przystępne dla czytelnika, pozwala mu na bliższy kontakt ze światem, który przedstawiam. To bardzo ważne.

Na całym świecie ukazują się przekłady Pani książek. Czy czytała Pani któreś z tłumaczeń? A może planowane są wydania w jeszcze innych językach?

To, czy pojawią się tłumaczenia na inne języki, zależy głównie od tego, czy znajdą się wydawcy zainteresowani moimi książkami, a także od tego, czy mój agent będzie próbował ich nimi zainteresować.

W Polsce można czasem usłyszeć opinie krytyków, twierdzących, iż fantasy jest literaturą gorszą - bo mniej naukową - niż science fiction. Czy w Pani otoczeniu jest podobnie? Jak Pani się odnosi do tej tezy?

Nie jestem pewna, czy taka sytuacja ma miejsce w moim kraju. Osobiście nie czuję, aby w Australii te dwa gatunki ze sobą konkurowały.

Jak więc wygląda rynek fantastyki w Australii? Dominują utwory rodzime czy przekłady? Jaki jest stosunek Australijczyków do fantastyki - w Polsce uważanej czasami za mniej poważną czy gorszą od tzw. mainstreamu?

Więcej jest fantasy niż science fiction. Książki rodzime są równie popularne, co przekłady. Ani fantastyka, ani główny nurt nie są odsuwane na dalszy plan. Zarówno wydawcy, jak i czytelnicy przywiązują do nich taką samą wagę.

Podobno marzyła Pani o pisaniu powieści od czternastego roku życia. Pani pierwsza książka ukazała się jednak dopiero w 2001 roku. Czy wcześniej próbowała Pani coś wydać?

Tak, było to moje wielkie marzenie od czasów, gdy byłam nastolatką, jednak w tym wieku nie próbowałam nic wydać. Długo czekałam, aby dostać się do jakiegokolwiek wydawcy, ale wreszcie się udało.

Kiedy zaczynała Pani pisać, spotykała się Pani z niechęcią australijskich wydawców, gdyż ich zdaniem fantastyka to domena mężczyzn. Mimo to Pani udało się wydać trzy bestsellerowe cykle. A czy Pani widzi różnicę między tzw. „męską” i „kobiecą” fantastyką?

Moim zdaniem różnica nie jest zbyt wielka, chociaż na pewno coś by się znalazło. Wiele pisarek tworzy swoje powieści w sposób bardzo dziewczęcy, czytelnik znajdzie u nich więcej wątków romantycznych, co jest dość zrozumiałe. Mężczyźni natomiast zdecydowanie bardziej skupiają się na scenach batalistycznych i opisach walk. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że panowie wydają więcej książek z gatunku fantasy, niż panie.

Bohaterka Pani poprzedniego i najbardziej popularnego w Polsce cyklu, czyli Trylogii Czarnego Maga – Sonea jest wyrzutkiem społecznym zagrażającym patriarchalnemu porządkowi świata. Czy ten pomysł odnosi się w jakiś sposób właśnie do Pani osobistych doświadczeń z wydawcami?

śmiech Nie walczę z wydawcami i nie jestem zagrożeniem dla porządku ich świata, a nawet jeśli, to nie zdawałam sobie z tego sprawy. Zawsze byłam raczej „zwyczajna”. śmiech

Kreuje Pani brutalne, pozbawione romantyzmu światy, w których magia nie ma w sobie wiele z widowiskowych sztuczek, jest pozbawiona piorunujących efektów wizualnych, opiera się raczej na racjonalnych założeniach i twardej hierarchii. Mimo to nazywa Pani siebie „profanką w męskim świecie”. Jak więc mają się Pani książki do stereotypu literatury kobiecej?

To trudne pytanie. Nie jestem pewna… Mam oczywiście swoją teorię. Według mnie kobieta posiadając niebanalny pomysł na książkę, nie ulega samouwielbieniu, tylko skupia się na tworzeniu ciekawej opowieści. Takie podejście sprawia, że książka „pisze się sama”. Myślę, że na tym polega podstawowa różnica pomiędzy przedstawicielami obu płci w podejściu do tematu pisarstwa. Książkę napisaną przez kobietę należy czytać z uwagą, żeby docenić jej geniusz.

Poprzez konstrukcję swojego świata wyraźnie potępia Pani nietolerancję, ksenofobię i nierówności społeczne. To właśnie z nich wynika całe zło obecne w Pani książkach. Czy jest to sposób na wyrażenie własnych poglądów? Czy te, bardzo aktualne, problemy leżą Pani na sercu także w realnym świecie?

Sądzę, że rolą pisarza jest stawianie pytań, a nie narzucanie gotowych odpowiedzi. Świat nie jest doskonały, dlatego należy pytać i poszukiwać.

Ale czasami pisarze tworzą jednak „doskonałe”światy.

W moim przypadku to by się nie sprawdziło. Uważam, że nie istnieje coś takiego jak doskonały system.

Pani bohaterowie to głównie kobiety z nizin społecznych, wyrzutki i rewolucjoniści. Pojawia się także homoseksualista. Mają oni jednak o wiele mocniejszy kręgosłup moralny niż społeczeństwo, które ich odrzuca. Czy jest to z Pani strony świadoma aluzja do stosunków społecznych w naszym świecie?

Myślę, że gdy tworzysz ogólne prawa, należy pamiętać nie tylko o potrzebach większości, ale także uwzględniać mniejszość, która może czuć się zagubiona. Dobry system wspiera również mniejszości.

Literatura fantasy rzadko dotyka w tak bezpośredni sposób problemów współczesnego świata, stara się raczej od nich odizolować i przenieść czytelnika w realia odmienne od tych, do których przywykł. A jednak Pani książki sprzedają się w zaskakujących nakładach. Czy uważa Pani, że miłośnicy fantastyki zaczęli odczuwać potrzebę czytania o tym, co ich otacza, ale w dekoracji sztafażu ulubionego gatunku?

Tak. Uważam, że fantastyka, która pozwala oderwać się od rzeczywistości, daje wiele radości ale ostatecznie czytelnik oczekuje po prostu dobrej historii. A dobra historia zawiera w sobie konflikt i bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić, zmagających się z sytuacjami, które wzbudzają w czytelniku współczucie. Myślę, że tym elementem, który pozwala oderwać się od rzeczywistości, jest właśnie magia. Podstawą natomiast powinna być realistyczna historia.

Wszystkie trzy Pani dotychczasowe cykle są osadzone w tym samym świecie, także główni bohaterowie się nie zmieniają. Czy wciąż pisze Pani o nich z taką samą chęcią i zapałem?

Bohaterowie, których stworzyłam, są bardzo złożeni, a przez to niesamowici i nieprzewidywalni. Bardzo ich lubię i cieszę się, że nadal mogę o nich pisać.

Niedawno ukazała się Pani nowa książka pt. Łotr, będąca drugim tomem najnowszego cyklu Trylogia Zdrajcy. Pierwsza część tej serii sprzedała się w naszym kraju w liczbie pół miliona egzemplarzy. Czy jest to dla Pani satysfakcjonujący sukces?

Tak. To zdumiewające! Totalnie się tego nie spodziewałam, to naprawdę fantastyczne. Cieszę się, że moje książki tak się podobają i ludzie chcą je czytać.

Przyjechała Pani do Polski promować swoją nową książkę. Jak zachęciłaby Pani polskich fanów do sięgnięcia po nią?

Mam nadzieję, że osoby, które cenią to, co wydaję, przekażą innym swoją pozytywną opinię na ten temat. Być może niektórzy zauważą to, jak ludzi fascynują moje powieści, przez co sami się nimi zainteresują. W myśl zasady: „tyle osób nie może się myślić, więc ja też spróbuję!”.

Zatem serdecznie Pani tego życzymy i dziękujemy za rozmowę!

Rozmawiał: Dariusz Duda

Fotografie: Małgorzata Gruszka

Tłumaczenie: Małgorzata Gruszka

Redakcja: Paulina Maria Szymborska-Karcz

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi