Kilka słów o Innych

    Postanowiłam napisać w końcu coś konkretniejszego i tak się złożyło, że w zasobach mojej pojemnej szuflady natrafiłam na płytkę dvd, która zdążyła się już pokryć kurzem. Z lekkimi obawami przetarłam ją, po czym umieściłam w napędzie, by już po chwili odetchnąć z ulgą. Jeden z moich ulubionych filmów działa i mogę ponownie zapoznać się z mroczną historią, której klimatu nie dorównał na chwilę obecną żaden inny film. O czym mowa? Oczywiści o "Innych".

    Fabuła jest dość prosta. Pewna kobieta mieszka ze swoimi dziećmi w starym domu na odludziu. Czeka na męża, który wyruszył na wojnę. Z dnia na dzień traci nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek go zobaczy. W dodatku od czasu, gdy zatrudniła nowych służących, wszystko zaczęło się komplikować, a mroczne siły powoli lecz skutecznie, wkroczyły do codziennego życia domowników.

    Oczywiście jest to jedynie skrót, ale nie mam zamiaru streszczać całości. Chciałabym się natomiast skupić na tym, co w moim odczuciu było zawsze najmocniejszą stroną tego filmu, czyli niesamowitym klimacie budowanym zarówno poprzez idealne dekoracje i dbałość o szczegóły, jak i wyjątkowo dobrze przemyślany scenariusz. To nie jest film, w którym wszystko dostajemy na tacy, co jakiś czas jesteśmy zaskakiwani zwrotami akcji, niejednokrotnie zastanawiamy się co będzie dalej i gdy już jesteśmy przekonani, że znany rozwiązanie, znowu następuje zmiana, która miesza nam w głowach.

    Sama konstrukcja to jednak nie wszystko. Wyjątkowo dobrze wypadli aktorzy. Był to chyba jedyny film z Nicole Kidman, który byłam w stanie obejrzeć bez jakichkolwiek obiekcji. Mało tego, film, który zrobił na mnie ogromne wrażenie także ze względu na jej grę aktorską.

    No i na koniec muzyka, która idealnie uzupełniała wszystko. Mieszanka wprost idealna na film, który nie jest horrorem, ale potrafi wywołać ciarki.

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus