header

Logowanie

Ankieta

Kim byłbyś w świecie fantasy, jeśli miałbyś możliwość wyboru?
Orkiem
0%
Krasnoludem
14%
Elfem
24%
Niziołkiem
0%
Bestią (np. smokiem)
29%
Pozostał(a)bym człowiekiem!
33%
Razem głosów: 21

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość

Obecnie dostępni są:

portret użytkownika Gotan
portret użytkownika Koala
portret użytkownika Anansi
W tej chwili stronę przegląda 3 użytkowników i 1 gość.

Nowi użytkownicy

portret użytkownika pleannapoet
portret użytkownika Rafineria
portret użytkownika PaniKasia
portret użytkownika Fhtagn
portret użytkownika Kadzia
portret użytkownika Seidhewedd
portret użytkownika zara
portret użytkownika Ivka
portret użytkownika Valvado777
portret użytkownika tyiga

Ziemowit

Samochód wjechał na polną drogę. Dotychczasowy w miarę mało wyboisty i nawet nie za bardzo dziurawy – jak na Polskie realia – asfalt zastąpiła ubita ziemia. Dzień był ciepły, a nawet gorący, zwłaszcza dla trójki pasażerów nie klimatyzowanej skody Felicji.
- Masz być miły dla dziadka, słyszysz co do ciebie mówię – kobieta siedząca z przodu na siedzeniu pasażera odwróciła się do rozwalonego na tylnej kanapie chłopaka. Około dwunastoletni młodzian pozornie nie zwrócił na nią żadnej uwagi. Patrzył uparcie w okno, a dudnienie z słuchawek nałożonych na uszy słyszalne było nawet w przedniej części samochodu.
- Powiedz, mu coś – kobieta tym razem zwróciła się do mężczyzny siedzącego za kierownicą- zupełnie mnie ignoruje.
- Trzeba mu było nie mówić, że to był pomysł mojego ojca – głos kierowcy był spokojny – teraz mamy młodzieńczy bunt, ale zobaczysz, że dziadek go przekona – mężczyzna wzdrygnął się jakby coś sobie przypomniał – trzeba przyznać, że mój ojciec potrafi każdego przekonać.
- Macie pewne – młodzian tylko pozornie nie zwracał uwagi na rodziców – nigdy mu tego nie wybaczę, a jak tylko będę miał osiemnaście lat to natychmiast zmienię to głupie imię.
- Przecież to piękne starosłowiańskie imię, powinieneś być z niego dumny – ojciec starał się spokojnie załagodzić wybuch nastolatka.
- Dumny, niby jak mam być dumny ? W szkole każdy się ze mnie nabija: Ziemek – ściemek, ziemniok, ziemia dla Ziemowita – po tym haśle najlepszą zabawą jest trafić we mnie jakąś grudą ziemi. Czy ja nie mogłem się nazywać jakoś normalnie ? – w głosie chłopaka brzmiało rozżalenie.
- Może powinieneś ich uświadomić, że twoje imię nie ma nic wspólnego z ziemią, a jest tylko formą imienia Siemowit, które oznacza głowę rodu – ojciec spróbował znaleźć jakąś radę.
- No pewnie, już widzę ich radość w wymyślaniu nowych przezwisk, nie zamierzam dawać im nowej pożywki.
- Dlaczego ty masz normalne imię Maciej – podjął po chwili – moje to chyba wymyślił z zemsty za swoje własne. Ciekawe kto wykombinował jego: Gorzysław.
- To taka tradycja w naszej rodzinie, aby w co drugim pokoleniu pierworodny syn miał starosłowiańskie imię.
- No to miałem niewątpliwe szczęście – Ziemowit zakończył dyskusję i opadł z rezygnacją na tylną kanapę.
Dojeżdżali na miejsce. Na widnokręgu pojawił się drewniany parterowy dom. Słońce pomału zachodziło zalewając czerwonym światłem podwórko. Przed domem, skąpany w promieniach zachodzącego słońca stał mężczyzna. Na oko blisko sześćdziesięcioletni, wysoki i postawny. Jego rozłożone ramiona zdawały się zagarniać gasnące światło, tak jakby chciał wchłonąć jak najwięcej energii z gasnącego słońca .
- Zawsze tak stoi przy wschodzie i zachodzie słońca - Maciej zdawał się mówić jakby do siebie – nie pamiętam aby opuścił jakikolwiek.
Zaparkowali przed domem. Chłopak szybko opuścił samochód, chcąc przemknąć obok dziadka bez przywitania, ale nie zdążył.
- Witaj Ziemowicie, czekałem na ciebie – głos Gorzysława był mocny i donośny.
- Nie nazywaj mnie tak – reakcja chłopca była prawie histeryczna – wiem, że to ty wymyśliłeś to głupie imię i nigdy ci tego nie wybaczę.
- To imię czekało na Ciebie od wieków, po prostu musiałeś się tak nazywać – głos dziadka był cichy ale mocny i uspokajający – zrozumiesz wszystko jutro, na postrzyżynach.
- Nie będzie żadnych głupich postrzyżyn, nie będę brał udziału w żadnych głupich zabawach – histeria w głosie chłopaka narastała – nie pozwolę zrobić z siebie głupka.
Niebo na widnokręgu pociemniało. Czyste do tej pory niebo zasnuło się ciężkimi burzowymi chmurami. Zdawały się one ciemnieć wraz z każdym wykrzyczanym przez chłopaka słowem.
- Wejdźcie do chaty – słowa dziadka brzmiały spokojnie – noc przyniesie uspokojenie.
- Nawet się nie łudź, że cokolwiek zmieni moje nastawienie – Ziemowit hardo spojrzał w oczy dziadka – dość się nacierpiałem przez to głupie imię.
Weszli do domu, ale Gorzysław po chwili wyszedł z powrotem przed chatę wymawiając się obowiązkami gospodarskimi.
Popatrzył przez chwilę na nadciągającą burzę, a następnie podniósł w górę ręce i wypowiedział cicho kilka słów. Ciężkie burzowe chmury, zaczęły znikać równie szybko jak się pojawiły. Niebo znów było czyste.
- Jeszcze nie Płanetniku, jeszcze musisz słuchać moich rozkazów – zamruczał pod nosem – ale już chyba niedługo – westchnął po krótkiej chwili.
Kolacja upłynęła w milczeniu. Goście, zmęczeni drogą, szybko uporali się z jedzeniem i rozeszli do swoich pokoi na spoczynek.
Ziemowit spał źle. Męczyły go koszmarne sny, tak sugestywne, że w pewnej chwili przebudził się z krzykiem. To, co zobaczył w swoim pokoju, spowodowało, że krzyk zamarł mu gardle. Był tak przerażony, że nie mógł dobyć słowa.
W rogu pokoju stał dziadek – nie dziadek. Stojąca w izbie postać przypominała dziadka, ale wydawała się o wiele wyższa i potężniejsza. Jej wielkie i jakby sękate ręce były wyciągnięte w stronę chłopca. Z czerwonych, jakby umazanych krwią dłoni biła poświata, która zdawała się oplatać Ziemowita.
- Dokonało się – głos dziadka był cichy, ale uroczysty – otrzymałeś moc trzydziestu dwóch pokoleń naszego rodu. Jutro staniesz się mężczyzną i poznasz tajemnicę naszego plemienia.
Ziemowit zemdlał.

Nooo... to Lorcie lubią :)

portret użytkownika Lorelay

Nooo... to Lorcie lubią :) Czekam na ciąg dalszy! Zaintrygowała mnie ta historia. Chcę poznać tajemnicę plemienia ;)





Wydarzenia

Reklama

Heartless

Ostatnie odpowiedzi

Patronaty

Księga Wojny

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Zajdel

Wyjście z cienia

Polcon 2011

Opowieści

Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny

Krawędź

Koniasz

Nefilim

Nefilim

Lewiatan

Raj utracony

Kod Lyoko

Kod Lyoko

Ulysses Moore

Moherfucker

Moherfucker

Przedwiośnie żywych trupów

Psalmodia (Michał Krzywicki)

Wilcze Dziedzictwo

Antologia fanów!

Amnesia

Wilcze Dziedzictwo: Ukryte cele (Magda Parus)

Tolkien

Genesis

Przedświt (antologia)

Krawędź czasu

Krzyż Południa. Rozdroża

Puckon

Krawędź czasu

JFK

JFK Przemytnik

JFK2

Awanturnik

Kamień na szczycie

Naznaczeni

Panopticon

Księga Przeznaczenia

Śmiertelna fantazja