Strona główna

Jaki elf jest, każdy widzi... - Różne kreacje elfa w fantastyce

Gdy większość z nas słyszy “elf”,
przed oczami jawi się nam wysoka, piękna, dostojna istota,
przepełniona magią, zręczna i zwinna, żyjąca w harmonii z
naturą, najczęściej świetny łucznik lub potężny czarodziej.
Zapytani natomiast z jakim autorem i światem kojarzą nam się owe
stworzenia, znaczna część z nas (nie powiem, że wszyscy, aby
uniknąć buntu indywidualistów oskarżających o uogólnianie)
odpowie zgodnym chórem i bez zastanowienia – Tolkien,
Śródziemie. Dlatego też z czystym sumieniem stwierdzić
mogę, że elf tolkienowski jest najbardziej popularnym i
rozpoznawalnym. Nie tą kreacją chciałabym się jednak zająć.

Sam profesor Tolkien w grobie z
pewnością by się przewrócił słysząc o dzisiejszym,
pokutującym zwłaszcza wśród graczy rpg i szeroko pojętych
“elfosceptyków” stereotypie. Wizja twórcy
Śródziemia i jego ras została bowiem z czasem okrutnie
przekoloryzowana, przeobraziła się w karykaturę. Wedle niektórych
elf jest więc fanatycznym eko – terrorystą ( jak ci od naszej,
ziemskiej wege-propagandy), nieskazitelnością doprowadzającym do
odruchu wymiotnego ideałem o nieskalanym sercu, zniewieściałym
transwestytą lub homoseksualistą, potulnym jak baranek mięczakiem
i lalusiem.

Najbardziej klasyczne,
“tolkienopodobne” elfy znajdziemy np. W Kronikach Amberu Rogera
Zelaznego czy u Andre Norton i Mercedes Lackley (choć tu pewną
innowacją jest krzyżowanie się z ludźmi) czy w cyklu
“Dziedzictwo” Christophera Paoliniego ( tu z kolei nowość
polega na tym, iż mogą przybierać dowolną postać fizyczną).
Często jednak zdarzają się kreacje zupełnie odmienne, ciekawe, a
nawet zdziwaczałe.

O elfach w krzywym zwierciadle pisze
Terry Pratchett w cyklu o Świecie Dysku. Tamtym stworzeniom daleko
do doskonałości i czystości serca. Ludzi zabijają dla
przyjemności i rozrywki, a mimo powierzchownego piękna cechują się
wstrętnymi i podłymi charakterkami. Jak to jednak u Pratchetta
bywa, i ukazanie elfów pełne jest charakterystycznego humoru,
groteskowe.

Całkowicie niespotykany i unikalny
pomysł miał natomiast Robert Jordan. W jego cyklu “Koło Czasu”
elfy są po prostu brzydkie. Masywnej budowy, silne stworzenia nie
przypominają typowych elfów pod względem fizycznym
absolutnie w niczym, gdyż nawet uszy, choć tradycyjnie ostro
zakończone, porośnięte są na czubkach gęstym włosiem.
Paradoksalnie do swej powierzchowności odznaczają się za to
łagodną naturą, umiłowaniem przyrody, pięknym śpiewem, potężną
magią, wysublimowaną kulturą i pędem do wiedzy oraz mądrych
ksiąg.

Elfami o typowo nieskazitelnych
sercach, a mimo to interesującymi i w pewien sposób
odmiennymi, jest rasa przedstawiona w świecie Dragonlance ( na
szeroki cykl składają się dzieła różnych autorów).
Dzielą się one na Silvanesti (elfy szlachetne), Qualinesti (odłam
elfów szlachetnych, który odłączył się od nich w
czasach Kith-Kanana), Kagonesti (dzikie elfy, uważane przez swoich
pobratymców za niecywilizowane i barbarzyńskie), Dargonesti
(elfy głębin potrafiące zmieniać się w delfiny) i Dimernesti
(elfy przybrzeżne, które z kolei zmieniają się w morskie
wydry). Wszystkie one jednak czczą bogów dobra, a najmniejsza
oznaka skalania złem czy nienawiścią jest bezwzględnie
piętnowana, oznacza w ich społecznościach wygnanie bez szansy na
powrót, stanie się wyrzutkiem i banitą.

Nasz rodzimy Andrzej Sapkowski w swojej
Sadze o Wiedźminie, również sięga po rasę elfów,
ukazuje je jednak zupełnie inaczej. Serwuje nam on “elfich
Indian”, których trzyma się w rezerwatach, dyskryminuje,
poniża i tępi. W świecie Sagi o Wiedźminie także nastała era
ludzi, jednak to nie sama potężna rasa usunęła się w cień,
ustępując miejsca “młodszym braciom” (jak u Tolkiena), ale
została przez ludzkość podbita. Tutaj elfy to rasa upadła.
Pozostała im ( i wszystkim innym “nieludziom”) koegzystencja z
ludźmi na ich warunkach lub śmierć w niewoli i upokorzeniu. Z
typowych “elfich” cech na prowadzenie wysuwa się duma i pogarda
dla gatunku ludzkiego. Te elfy są jednocześnie szlachetne i
okrutne. To właśnie duma i walka o wolność popycha ich do aktów
nienawiści. W zasadzie ze wszystkich znanych mi kreacji elfów,
te Sapkowskiego są najbardziej “ludzkie”. W ich reakcjach,
zachowaniach, systemie działania psychiki nie ma właściwie nic
ponad to, co występuje u co bardziej dumnych i kochających wolność
społeczności ludzkich.

Niektórzy autorzy jednak odeszli
od pisania o elfach jako istotach “zmyślonych”, sięgając po
wizje dosłownie zaczerpnięte z mitologicznych pierwowzorów
(patrz dział Historie i Mity). Najlepszymi przykładami mogą być
Alfowie Paula Andersona wzięci żywcem z mitologii germańskiej czy
Sidhowie Tada Williamsa – osadzeni w fantastycznym świecie
irlandzcy Aes Sidhe. Do tej grupy pasują też elfy Jacka Vance'a,
które jak w wielu wierzeniach i legendach dawnej Europy (już
po chrystianizacji i degradacji elfa do roli złośliwego, wrednego
“demonka” ) podmieniają ludzkie dzieci na swoich “odmieńców”.
Osobiście zaliczyłabym do niej także alfarów i svart
alfarów (mroczna i zła odmiana elfa) z “Fionavarskiego
Gobelinu” Guy'a Gavriel'a Kay'a.

Rasa elfia popularna jest także w
grach fabularnych. Tam z kolei występują już rozmaite wariacje, a
w aktach tworzenia występuje swoista wolna amerykanka. Pojawiają
się elfy najrozmaitsze od typowych, w niemal stu procentach zgodnych
ze stereotypem przedstawionym na początku artykułu, aż po zupełne
ich przeciwieństwa.

W Dungeons and Dragons na przykład,
jedyne co nowego wprowadzono do kreacji elfa to – i tu uwaga,
paradoks – niższy od człowieka wzrost.

W świecie Warhammera z kolei widzimy
elfy przypominające najbardziej pierwowzór tolkienowski.
Dumne, mądre, prastare istoty, długowieczne i pełne magii, żyjące
jednak w zgodzie i asymilacji z ludźmi, czyli takie, jakie większość
widzi oczyma wyobraźni na dźwięk słowa “elf”.

Oryginalną wersją elfów jest z
kolei odmiana występująca w Earthdown. Ich ciała porastają bowiem
ostre kolce, przebijające skórę w taki sposób, iż
samym właścicielom sprawiają ból. Istoty te same skazały
się na taki los, odprawiając magiczny rytuał, w desperackim akcie
obrony przed Horrorami – potworami z innego wymiaru żywiącymi się
cierpieniem, lecz wyłącznie tym, które same zadają. Z
czasem elfy polubiły jednak cierpienie istniały się bandą
perwersyjnych masochistów.

Ciekawe elfy obecne są też w świecie
Warcrafta ( początkowo gra komputerowa, na podstawie której
jednak powstała seria książek, a także gra planszowa i karciana
). W tym uniwersum głównym i najstarszym szczepem są nocne
elfy – stworzenia czczące boginię księżyca, władające potężną
magią, prowadzące nocny tryb życia. Wszystkie inne odmiany właśnie
od nich się wywodzą. Przy wymienianiu poszczególnych
gatunków warcraftowego elfa powstaje już okrutne pomieszanie
z poplątaniem, dla mnie osobiście całkowicie nielogiczne.
Potomkami nocnych elfów są bowiem elfy krwawe ( wysokie)
będące “dzienną” odmianą ich przodków, niegdyś
wygnaną z własnego społeczeństwa, która skoligaciła się
potem z ludźmi. Są też półelfy, Elfy Piekielnej Krwi czyli
splugawione przez demony, elfy zmienione w Satyry, Wratchet – elfy
zmutowane w wyniku długotrwałego pozbawienia energii magicznej i
nie do końca zrozumiałe mieszanki ludzi i elfów ( nie mam
pojęcia czym od klasycznego półelfa się różniące).

Jak widać najrozmaitszych wersji tych
istot jest całe mrowie, tak więc słowo “elf” wcale nie musi
kojarzyć się już jednoznacznie.

Odpowiedzi

portret użytkownika SeIVoth

Bazując na Warhammerze,

Bazując na Warhammerze, Twój opis elfa jest nie do końca dokładny. Chciałbym go nieco wzbogacić o kilka szczegółów :)

Według "Młotka" elfy dzielą się (według podręcznika, nie wliczam dodatków) na elfy leśne, wysokie, morskie i mroczne. Przedstawiciele tych gatunków różnią się mentalnością. Elfy wysokie faktycznie są dumne, a ponadto brzydzą się pracą, przez co gardzą elfami morskimi, trudniącymi się zazwyczaj żeglugą i (przez co) integrującymi się z ludźmi. Elfy leśne dbają o przyrodę, a każdego elfa, który opuści Las Loren, traktują jak renegata, czyli nim gardzą. I na koniec są jeszcze elfy mroczne, które gardzą wszystkimi i vice versa :)

Tak w skrócie... jakby kogoś to interesowało. Kiedyś spotkałem się również z elfami: złotymi, księżycowymi, krwawymi, ciernistymi i innymi...tymi.

Ja wole elfy różowe i elfiki. "Fafluchte Elfen" ^^

portret użytkownika Lorelay

Tych elfów jest pewnie

Tych elfów jest pewnie jeszcze cała masa różnych, w rozmaitych książkach/filmach/grach i bogowie raczą wiedzieć czym jeszcze. Z pewnością nawet nie słyszałam o wszystkich możliwych wizjach twórczych z nimi związanych :P Przytoczyłam tylko te, moim zdaniem najbardziej charakterystyczne lub najbardziej oryginalne wśród najlepiej mi znanych :)

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi