Logowanie
Nowe wątki
- Rafineria 2012: 100% czystego Tornado - konwent postapo
- Pyrkon 2012
- Elyanne
- Klucz do fantastyki
- Czego baliście się w dzieciństwie?
- Filmy Fantasy
- Paranormal romance - dlaczego wszyscy najeżdżają?
- Fanfik - dobre to czy złe?
- Tydzień Wampirów
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - dyskusje
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - Kveldurf "Smokobójca"
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - Yngvar
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - Asbjorn
- Ragnarok PBF (www.ragnarok.wxv.pl)
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego
- Runy i Wyrd
- Copernicon 2011!
- Parodie
- Pierwszy rozdział mojej książki proszę o opinie.
- Falkon 2011 - bogowie przyjęli wyzwanie!
Obecnie dostępni są:

Tego dnia poległ potężny Mszczujwoj..
Przebity nikczemną strzałą krześcijańskiego kurwisyna, upadł, krwią która trysnęła z gardła się zachłystując i klnąc w ostatnich chwilach życia na wszystkich zdrajców ziemi. Ręce które bez litości, żywcem rozszarpały wodzobójcę, teraz drżały niosąc na tarczach nieruchomy cień, wyczekujący ostatniego pożegnania przed długą podróżą. Płaczki płakały. Czyniły to bez jakiegokolwiek przymuszenia, lecz największą zgryzotę kobiety Mszczujwoja pokazywały, co chwila na kolana upadając i w ziemię uderzając zakrwawionymi piąstkami. Wojowie uzbrojeni, jak by gotowi do walki, osłaniali tych którzy nieśli trupa wodza. Uderzali mieczami o tarczę, wygrywając ponury rytm do marszu reszty osady, ciągnącej za zwłokami by złożyć dary. Na samym czele pochodu, kroczył żerca. Jego wysoka postać przysłaniała słońce, a modlitwy do Bogów odmawiane gromkim głosem zbudzonego niedźwiedzia, trzęsły ludem aż do samego szpiku w kościach. Nieliczni odważyli się wtórować kapłanowi w pieśni.
-Da doma Svaroga, kazaja nasziego prowadzej priej Nawiję, priej rzeki, priej jaru, priej grady, aść odejdą alne smuty. Skra ciało prowaść, do Bohowych trenów, by taść bab, jadła i łów nie zbrakło! Do doma Svaroga, kazaja nasziego...
W końcu pochód dotarł do miejsca przeznaczenia, czterogłowego posągu przeznaczenia oraz ogromnego, płaskiego kamienia, na którym już złożono chrust. Pośród płaczy i łez dumnych wojów, Mszczujwoj położony został na swym ostatnim tronie. Mężczyźni rzucali pod głaz piach. Tymczasem żerca modły kończył. Krasne dary złożone zostały przy ciele najlepszego z wodzów. Potem trafić miały do chramu, zbudowanego na noc północną. Trójka kobiet, została podsadzona na kamień. Stanęły nieruchome, ręce ku niebu unosząc a z ich oczu już ani jedna łza nie uleciała. Żerca rozpoczął ostatnie pożegnanie.
-K’ Nawii zmierza...
***
-K’ Nawii zmierzam...
Mszczujwoj pieśnią sobie chciał dodać odwagi. Kijem, co chwila o dno uderzał i odpychał tratwę, na której płynął. W swym pełnym rynsztunku, patrzył w czarne niebo, widząc na nim oślepiającą sylwetkę Svaroga. Bóg patrzył na jego ostatnią podróż. Ciemne odmęty wód nie zachęcały do dalszej przeprawy, lecz wódz wiedział iż nie może się poddać. Musiał z honorem odbyć swą ostatnią podróż, by móc trafić do krainy gdzie ptaki odlatują na zimę, do krainy w której dopełni swego żywota, u boku Bohów. W której będzie mógł oddać cześć swej matce Mokoszy i w której już tylko szczęście go czekać będzie.
-Na skejce swej...
***
-Na skejce swej...
Zaintonował żerca, ręce ku niebu unosząc. Wszyscy byli zaniepokojeni. Niebo, przed chwilą czyste, teraz przesłoniły ciężkie, czarne chmury. To nie mogło świadczyć niczego dobrego. Dwójka wojów wspięła się na kamień i podłożyła ogień pod chrust. Suche drewno natychmiast się zapaliło, swymi płomieniami obejmując część skarbów, jakie Mszczujwoj zebrał swego życia, samego dzielnego wodza oraz... Jego kobiety. Trzy niewiasty, o czystych sercach, stały niewzruszone, kiedy żar sięgał ich stóp. Nawet nie drgnęły. Płaczki upadły na ziemię, wznosząc swe jęki ku niebu, chcąc Bohów przebłagać i żal całej osady ukazać leśnym duchom.
-Duso go tonie...
***
-Duso ma tonie...
Ciągnął pieśń Mszczujwoj, twarz ponad wodę wystawiając i nie zważając na zalane płuca. Parł przed siebie z całych sił, lecz każda myśl o przegranej przywoływała kolejne duchy, które wcześniej przewróciły jego tratwę. Topielce chwytały za nogi, boleśnie raniły genitalia, zimnymi głowami ocierały się o brzuch. Znowu wciągnęły wodza pod wodę. Spojrzał na światło Svaroga, które w toni się rozmazywało. Musiał płynąć. Dokona tego. Duchy odstąpiły chwilowo. Miał czas zaczerpnąć powietrza, oraz dokończyć pieśń.
-Bohu me zycie chcjej.
***
-Bohu go zycie chcjej
Skończył pieśń żerca, a wszyscy zamarli, po czym padli na kolana. Słychać było tylko jęki płaczek, oraz trzaskanie ognia, trawiącego już nagie łona kobiet Mszczujwoja. Nikt nie uniósł wzroku. Nagle potężny huk wstrząsnął polaną. Svaroży piorun uderzył w kamień, smażąc na miejscu białogłowy oraz wodza. Wszyscy głowy podnieśli, z trwogą patrząc na to co się stało. Strach ogarnął nawet najodważniejsze serca. Czyżby Bohowie byli źli na pochówek? Czyżby skarani zostali, za swą przegraną z krześcijańskim kurwysem? Żerca zawołał na lud, a swołocz spojrzała ku niemu, szukając pocieszenia. On rzekł:
-K’doma Svaroga nas kazaj trafij. Bohy sluzy puszczajo po nim i ikony zostawiajo. Ślepnijcie.
Wskazał na kamień. Piorun zniszczył część głazu, tak że jego bok niczym błyskawica wyglądał. Lśnił płomienną czerwienią. A oni pocieszeni zostali.
***
Mszczujwoj powoli opadał na dno. Rozszarpany przez złe duchy, opuszczony przez Boha. Nie miał wystarczająco odwagi by ukończyć podróż ku Nawii. Poddał się. Jego wyłupane oczy widziały tylko ciemność. Ciało odmawiało posłuszeństwa. Nic nie czuł. Nic nie widział. Nic nie słyszał. Nic nie węszył. Nic nie smakował. Nic nie myślał. Lecz nagle światło rozbłysło w jego głowie. A czterooblicze powiodło go ku krainie, do której odlatują ptacy.
//Dedykacja dla najodważniejszej, najsilniejszej i najbardziej rycerskiej kobiety jaką znam, Cachent.//
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 462 odsłony

Ach. Do 21 był, a ja sobie źle zapisałem że do 24. Czyli całą pracę szlag trafił. No trudno...
Zaraz tam szlag trafił... Mi się bardzo podoba, warto było to napisać, nawet nie do konkursu :)
No nie wiem. Z mojego punktu widzenia ta praca jest zmarnowana. Ale dobrze że się podoba. I dziękuję.
O żesz! Ale szkoda, że nie zdążyłeś... ;( Byłby mój bezsprzeczny faworyt.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Chyba jednak nic straconego... Ponieważ tekst jest tak świetny, że jury jednogłośnie orzekło, że nie da się przejść obok niego obojętnie. Mimo spóźnienia postanowiliśmy przyznać dodatkową nagrodę. Niestety, musisz jakiś czas poczekać, ponieważ najpierw musimy zorganizować coś fajnego. Ale już teraz - gratulujemy!
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
Jako drugiej połowie jury zostaje mi się tylko pod powyższym podpisać... :)
Naprawdę?! o,o Kurde, szczerze? Aż nie wiem co napisać.
No to na początek chyba napiszę: dziękuję.
Potem też: dziękuję.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję! :)))))))))))