Logowanie
Nowe wątki
- 50 Cent Posts New Song Online
- Imagicon
- Summer is coming... [Fort 2012]
- Znalezione w sieci
- Biblioteczka
- Polecany horror
- Pisarze na żywo
- Grube i chude książki
- Ulubiony film
- Plany na długi weekend
- Krakon 2012
- Allgemeine Festung
- Tropiciel
- Jak szybko czytacie?
- Prośba o Pomoc! Kossakowska i Matura.
- Wieczór z Maskonem
- Steam&Sword - Zamek Grodziec - 28.04.2012-03.05.2012
- Inspiracje Sapkowskiego
- Filmy 3D czy 2D?
- Dobre polskie komedie
Who's Online



Posklejana ropą powieka podnosiła się ciężko, do nosa znów zaczął napływać ohydny zapach. Skóra zaczęła odczuwać przenikliwe zimno. Tak jak co dzień, jeżeli pojęcia „dnia” nadal TU istniało. A gdzie było to całe TU? Michał nie miał pojęcia, chociaż każda okropna pobudka, każda przerażająca chwila spędzona w tym miejscu uświadamiała go coraz bardziej w tym, że może Szatan ma tym razem rację i rzeczywiście zamknął chłopaka w jednej z piekielnych cel. Mimo to „Sito” cały czas wierzył, że kiedyś się stąd wyrwie, że jego cierpienie nawet jeśli ma jakiś sens, to w końcu się skończy.
Chłopak skulił się w kącie i oddechem próbował ogrzać sine od zimna ręce, nie miał na sobie nic, był absolutnie nagi. Obok niego spoczywała miska z bliżej nieokreśloną breją, która miała służyć mu za pożywienie. Chociaż żołądek dawał mu się silnie we znaki, to chłopak nie tknął lekko już nadgniłego pseudopożywienia.
Gdy w jednej ze ścian pojawił się otwór, Michał skulił się automatycznie jeszcze bardziej w kącie, który stanowił enklawę wolną od kałuż moczu i stert jego własnych odchodów.
- O! Widzę, że nasz kuracjusz już się obudził, jak Panu minęła noc? Mam nadzieję, że podusie były odpowiednio mięciutkie. - Szatan od samego wejścia zaczął swoją szyderczą torturę.
- Wypierdalaj!!! - Wykrzyczał Michał w stronę postaci wysokiego, krótko przystrzyżonego mężczyzny, ubranego w nienagannie skrojony garnitur.
- Tyle czasu, a Ty wciąż taki wojowniczy? - Szatan spojrzał na skuloną w kącie postać. - I widzę, że nasz prosta strawa nie trafia do Twojego pańskiego żołądka tak często jakbym tego chciał. Chociaż widzę, że burdel i tak tu niezły zrobiłeś. Ale nie mam zamiaru tego sprzątać, po co tą nastrojową atmosferę psuć. Tak przynajmniej możesz poczuć się jak u siebie w domu, czyż nie?
W tym momencie miska poszybowała w stronę Demona, ten uchylił się w ostatniej chwili. Echo metalicznego uderzenia potoczyło się po celi.
- Masz i kurwa spróbuj swojej gościnności. - Syk chłopaka przesycony był wściekłością.
- Teraz przesadziłeś, co Ty sobie kupo gówna wyobrażasz co, że kurwa przybędzie skrzydlaty aniołek i cię stąd zabierze?! - Szatan wyraźnie zdenerwował się, zresztą nie po raz pierwszy podczas wizyty u Michała. - Właśnie, a propos gówna, mawiałeś jeszcze jak żyłeś, że ludzie czasem wokół ciebie się tak zachowują. Tutaj pełno takich. Może warto by było przyzwyczaić cię do takiego widoku co? Zacznijmy od teorii. - Demon podszedł do chłopaka i mimo, że ten się szarpał to bez trudu schwycił go w ramiona. - Więc, drogi Michale, to jest GÓWNO – Szatan wypowiedział te słowa, po czym zaczął tarzać twarzą chłopaka w najbliższym stosie odchodów. - Ojej, chyba się trochę ubrudziłeś? Trzeba cię wyczyścić nie sądzisz? - Diabeł zaczął podtapiać Michała w najbliższej kałuży moczu, która samoistnie pogłębiła się w czasie trwania tego procederu.
Krztusząc się ohydnym płynem, chłopak wylądował boleśnie, ciśnięty na kamienna posadzkę. Mimo to pozbierał się i spojrzał prosto w twarz samego Diabła. W jego oczach była zatopiona głęboka pogarda, nie było za to w nich ani grama strachu.
- I co mi teraz powiesz człowieku, no co?! Nadal będziesz zgrywał bohatera?! Zobacz jaką Ci Twój Bóg, do którego tyle czasu się modliłeś, nagrodę uszykował, skarb w Niebie. Mogę kurwa robić tu i na ziemi co chcę i nikt mi nie przeszkodzi. Takie moje prawo, a On mi go nigdy nie odbierze, bo jestem jego ukochanym synkiem. No co tak milczysz? Nic mi nie powiesz?
- „Devil is a loser, and he's my bitch” - zanucił cicho Michał.
- Jak ja się do kurwy nędzy cieszę, że zostawiłem u ciebie, te wszystkie ludzkie odruchy, zabawa przyjemniejsza się dzięki temu stanie. Zaraz zobaczymy jak cię ta twoja suka posłucha. Chcesz się zabawić, bo ja bardzo. - Diabeł przydusił chłopaka do ściany po czym znów zaczął podtapiać go w śmierdzących kałużach
- Pośpiewaj mi jeszcze, no proszę, pośpiewaj, aj przecież nie dasz rady jak masz pełno sików w ustach co? - Szatan pastwił się nad Michałem i czerpał z tego coraz większą przyjemność.
(***)
Otwór w ścianie znów pojawił się. Michał w tym czasie trwał w jakimś półsennym transie. Diabeł spojrzał na niego, podszedł bliżej i potężnym kopniakiem w okolice żeber przywrócił chłopakowi przytomność. „Sito” leżał na ziemi dusząc się i nie mogąc złapać oddechu. Kiedy otworzył oczy zauważył, że Szatan tarmosi za włosy jakąś nagą dziewczynę, jej ciało było naznaczone licznymi siniakami, włosy miała zmierzwione, ale mimo to Michał poznał ją od razu. Nie był jednak w stanie jej obronić, wypowiedzieć słowa, dobijała go jego własna bezsilność.
- Spójrz – wysyczał Szatan – spójrz co Ci tu przyniosłem. Stwierdziłem, że należy Ci się jakiś prezent pod choinkę, w końcu mamy święta. Ale kolędy pośpiewamy później. Najpierw zapraszam ciebie i naszą damę na mały seansik. Zapewne poznajesz tę kurwę jebaną prze stada psów w dupę? To Twoja ukochana „Brązowooka”, tak pięknie ją nazywasz, a to zwykła szmata, taka sama kupa gówna jak ty. Z tą tępą pizdą poszło mi jeszcze łatwiej niż z tobą. Zresztą sam zobacz jak tu trafiła.
Na przeciwległej ścianie zaczęły wyświetlać się serie obrazów. Najpierw Michał ujrzał jakąś potworną postać w masce masakrującą dziewczynę młotkiem. Potem zobaczył jej pobyt w szpitalu i powolne popadanie w obłęd. Nie mógł odwrócić wzroku, nie mógł zamknąć oczu, nie mógł krzyczeć, był jak sparaliżowany. Dopiero kiedy film urwał się na cenie przedstawiającej odzianą w piżamę, bosą „Brązowooką” zwisającą na prześcieradlanej pętli, częściowo odzyskał władzę nad swoim ciałem. Po jego policzkach zaczęły spływać łzy, nie powiedział jednak nic.
- Podobał się film mojego skromnego autorstwa? - Szatan znów zaczął drwić. - Mogę powiedzieć ci, że planuję kolejne odcinki, a zabawa będzie przednia. Obiecuję Ci to. A na razie zostawiam ci tę sukę. Poznajcie się bliżej.
Diabeł cisnął szamocącą się dziewczyna o ścianę, po czym rzucił krótkie „Wesołych Świąt” i wyszedł z celi...
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 526 odsłon
serdecznie dość przedstawiania Szatana jako eleganckiego, szarmanckiego przytulaśnego i pokrzywdzonego przez los misia, który gdyby mógł, to by wszystkich ludzi kochał. Dlatego przedstawiłem go jako skończonego chama, prostaka i psychopatę...
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ech nie, tym razem nie trafiłeś w mój gust. Może i napisane całkiem poprawnie... ale za dużo będzie "ale".
Po pierwsze może wizja dobrego i eleganckiego Szatana jest już zbyt częsta, to właśnie wizja Szatana złego jest tą pierwotną. W tej nie widzę nic oryginalnego. Ot, jest sobie Szatan. Równie dobrze mógłby być to ktoś inny. Przykro mi, ale nie czuję się przekonana...
Po drugie - wizja tortur. Ile można o kale i moczu? Za którymś razem już się nie czuje obrzydzenia, tylko raczej znudzenie. I myśl "mało oryginalny ten Szatan, skoro nie stać go na nic więcej"... Po co to, po co tyle tego?
I po trzecie - przekleństwa. Za dużo ich. Zwyczajnie za dużo, przez co tekst robi się mdły - bo nie mają w sobie takiej siły wyrazu. Tracą funkcję uwypuklania czegoś, przedstawienia emocji - po prostu są. A skoro nie czuć ich funkcji - to po co one w ogóle?
W sumie największym grzechem (trzymając się biblijnej nomenklatury) tego tekstu - według mnie - jest przesyt. Zbyt wiele razy powtarzają się tortury - według jednego schematu, zbyt powtarzalne jest wulgarne słownictwo.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
może wydać ci się dziwne to co napuszę, ale chciałem, żeby było ostro i hmm ohydnie? W żaden sposób nie dążyłem do przesytu, choć jak widać kontrolę nad stylem straciłem skoro czytelnik pozyuł taki przesyt negatywizmów.
<"mało oryginalny ten Szatan, skoro nie stać go na nic więcej"... Po co to, po co tyle tego?> - tu bardziej chodziło o poniżenie i pastwienie się psychiczne, nie zauważyłaś tego, jestem zdziwiony. Szatan był podły, tak podły jak tylko udało i się wymyślić. Widać, za dużo poświęciłem miejsca opisom nazwijmy je "Fizycznymi" i w ten sposób to co mówi Szatan i jego pomysły gniją gdzieś w tle?
Za dużo przekleństw? Prostak i psychopata napisałem w komentarzu, topienie w ekskrementach - psychopata, duża ilość przekleństw - prostak, cham. Taki był mu zamysł kreacji i kropka.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ale to właśnie nie jest ohydne. W porównaniu z tym ohydna wydaje mi się codzienna wizyta w toalecie. Nie widzę tu niczego ostrego. Ostry jest tekst Lorelay - a nie musiała pisać o walaniu się w kale.
Moim zdaniem ten tekst jest... nudny.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Nie, ostre to to nie jest. Mówiłam Ci juz dziś na peronie, że do mnie nie trafił. Szatan nie jest psychopatą. Psychopaci są inni. Bardziej... hmmm... kolorowi? Jak dla mnie - powtózenie schematów. Czytając czułam się, jakbym już to gdzies kiedyś widziała. Kiedy widzę pewną wtórność liczę na to, że sty mnie powali. Nie tym razem, niestety.
Ohyda ma różne oblicza. Dla mnie - to nie jest jednym z nich.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Niestety podzielam zdanie poprzedników. Nie obrzydza mnie ten tekst. Nie powoduje odruchu wymiotnego, nie pozostawia po sobie trwałego niesmaku. Ot, siki jak siki, a kupa jak kupa. Owszem, siki i kupa ohydne być potrafią, jednak z pewnością opisane w inny sposób. TUTAJ i W TAKIM PRZEDSTAWIENIU nie obrzydzają mnie.
Szatan nie sprawia na mnie jakoś wrażenia szczególnie złego i psychopatycznego skurwysyna. Psychopata i prostak, powiadasz? Ależ te dwie cechy nie mogą iść w parze. Psychopaci mają fantazję, prostacy zaś są prości. Twój Szatan prostakiem rzeczywiście jest - to przedstawić ci się udało. Psychopatą absolutnie. Nie ma chorej wyobraźni, pokrętnego i skomplikowanego toku myślenia... przynajmniej ja takowego tu nie zauważam.
Tarzanie się w ekskrementach jest raczej jedną z bardziej popularnych "kar" czy "tortur", nic w nim szczególnie odkrywczego.
Rzuca mi się w oczy jeszcze jedno. Wulgaryzmów nie jest za dużo, według mnie, jak twierdzi Tess. Moim zdaniem są one postawione w nieodpowiednich miejscach, zupełnie bezsensownie rozmieszczone. Unikanie przecinków przed prostymi kurwami, potęguje jeszcze takie wrażenie i osłabia owych kurew wydźwięk. Ponadto... język Szatana jest dla mnie aż nadto prostacki. On mówi jak niedouczony kmiot, którym koniec końców ponoć chyba nie jest, a przynajmniej tego nie wyczytałam w tym tekście. Słuchając Szatana, jakkolwiek byłby przedstawiony, mam nadzieję na usłyszenie jednak ciekawszego sposobu wysławiania się. Gdybym chciała posłuchać żula spod sklepu, udałabym się pod najbliższy monopolowy.
Rozumiem, że miałeś dość określonego sposobu przedstawiania Szatana. Ja również nie przepadam za takowym. Tyle, że ten nie jest lepszy. Nie jest ciekawszy ani oryginalniejszy. Jest... płaski i niefajny. Nie chcę czytać o takim Szatanie. Nie podoba mi się Szatan bez fantazji, agresywny zamiast wyrachowany, któremu puszczają emocje, którego słownik jest żałośnie ubogi.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Cóż, wypada się zgodzic z przedmówcami. Tekst jest słaby, głównie ze względu na Szatana. Miał być psychopata, a wyszedł dupek, w dodatku niedoedukowany. Szatan powinien albo wzbudzać przerażenia, albo fascynację, albo czystą nienawiść. Twój po prostu wkurza niemiłosiernie.
Słabo.
--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
pokazywanie czyjeś drogi do piekła, pod wpływem własnym jest rzeczywiście miłe, różowe i kolorowe, szczególnie jeśli idzie tu o ukochana Michała, miał on ubaw po pachy oglądając jak stacza się Brązowooka. Jeżeli to nie jest skończona podłość i wyrachowanie, to albo wy nie spotkaliście się z prawdziwym złem, albo macie zbyt kolorowy widok na świat. Nie zauważyliście jednego, "mój" Szatan jest też niezwykle brutalny i inteligentny. Brutalny, bo robi to co robi z dziewczyna i chłopakiem, inteligentny, bo posługując się prosta ułudą ściągnął dwie dusze do piekła, a geniusz tkwi w prostocie. Polecam odnieść ten tekst do poprzednich części. Uwaga, teraz waz nie obrażam, wyrażam opinię: widocznie nie trafiłem tym tekstem do odpowiedniej grupy czytelników. Dziękuję za uwagę.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Czytałam poprzendie części i je komentowałam. Nie widzę tej inteligencji Szatana. A może to ja jestem za głupia? Jeśli największym piekłem miało być to, co Szatan robił z Brązowooką, to zbyt duzy nacisk jest połozony na wcześniejsze stadium. Tamto ginie gdzies pomiędzy ekskrementami. Brutalność wbitna nie jest. Większą jest dla mnie choćby metoda resocjalizacji w "Mechanicznej pomarańczy".
"Jeżeli to nie jest skończona podłość i wyrachowanie, to albo wy nie spotkaliście się z prawdziwym złem, albo macie zbyt kolorowy widok na świat."
Wyrachowanie opiera się na czymś innym. A to najwyżej jest jednym z przejawów podlości. I to nie tej najbardziej podłej.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
"pokazywanie czyjeś drogi do piekła, pod wpływem własnym jest rzeczywiście miłe, różowe i kolorowe, szczególnie jeśli idzie tu o ukochana Michała, miał on ubaw po pachy oglądając jak stacza się Brązowooka."
Czytałam wszystkie komentarze do tego tekstu i nie widzę, by którykolwiek twierdził, iż cokolwiek jest tu różowe i kolorowe, a Michał miał ubaw po pachy.
"Jeżeli to nie jest skończona podłość i wyrachowanie, to albo wy nie spotkaliście się z prawdziwym złem, albo macie zbyt kolorowy widok na świat."
Możesz być pewien, że moja wizja świata nie jest bynajmniej kolorowa. Mimo, iż nie tarzam się w ekskrementach od rana do nocy, mam jakiekolwiek pojęcie o źle, choćby przedstawianym przez innych autorów, jakich czytuję. Nie twierdzę, że to, co chciałeś przedstawić, złem nie jest. Samo w sobie jest, jednak przedstawione w ten, określony sposób do mnie nie przemawia i nie przeraża, nie odpycha i nie budzi pragnienia, by ktoś jak najszybciej zaaplikował mi porządną dawkę relanium. A tak, moim skromnym zdaniem, powinien reagować czytelnik na udane przedstawienie zła. Ja tego nie czuję, ergo sposób opisania zła jest moim zdaniem nieudany.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ten szatan jest jakiś nieudolny niema w sobie obłędu satyra z "liżącego ostrze" ani sprytu Mefistofelesa z "Fausta" on był porostu chamem i niestety niczym więcej, motyw z lochem jest stary i powtarzalny, ukazanie śmierci ukochanej również. Nic odkrywczego. Szatan powinien być bardziej wyszukany, sadystyczny a nie zachowywać się i mówić jak kapral w areszcie wojskowym.
"Myśl prowadzi do herezji, herezja do kary"
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
"Tupię nóżką, zabieram swoje zabawki i idę do innej piaskownicy!" - dokładnie tak można opisać Twoją reakcję na krytykę.
"taaaak pokazywanie czyjeś drogi do piekła, pod wpływem własnym jest rzeczywiście miłe, różowe i kolorowe, szczególnie jeśli idzie tu o ukochana Michała, miał on ubaw po pachy oglądając jak stacza się Brązowooka."
Zarzuty, jakie czytelnicy postawili wobec tego tekstu były dość określone - jest nudny, nieoryginalny, nieprzekonywujący. Nikt nie pisze o ubawie po pachy - to raczej przeciwny biegun nudy.
"Jeżeli to nie jest skończona podłość i wyrachowanie, to albo wy nie spotkaliście się z prawdziwym złem, albo macie zbyt kolorowy widok na świat."
"Nie zauważyliście jednego, "mój" Szatan jest też niezwykle brutalny i inteligentny."
Nie opisałeś tego. Opisałeś chama i prostaka, któremu słoma wychodzi z butów. Co czyni go inteligentnym? Ten nienaganny garnitur, który pasuje do kreacji postaci jak lakierki do żula? Jeśli popełniasz taką przepaść między charakterem postaci, jej zachowaniem a wyglądem, to trzeba było napisać, że Szatan jest nieudolny, chciałby być zły i inteligentny, a nie jest. Nie uwzględniłeś takiej opcji, a taki jest efekt. Ergo: Twoja kreacja Szatana jest nieudolna. Bo rozłazi się w szwach.
"Brutalny, bo robi to co robi z dziewczyna i chłopakiem, inteligentny, bo posługując się prosta ułudą ściągnął dwie dusze do piekła, a geniusz tkwi w prostocie."
Posłużenie się najbardziej oklepanym motywem ma być dowodem inteligencji? Gdzie tu geniusz? No kurde, ktoś Ci to musi powiedzieć jasno, jeśli nie rozumiesz między wierszami. Postać nie jest genialna, bo autor TAK CHCE. Jeśli postać ma być genialna, to czytelnik ma zauważać jej geniusz.
"Polecam odnieść ten tekst do poprzednich części."
Jest Brązowooka, jest Michał. NO I? Jakbyś zmienił imiona, to nikt by się nie zorientował, że zamierzona była jakakolwiek spójność. To kolejna wada tego tekstu, ale oceniałam go jako pojedynczy - z korzyścią dla niego.
"Uwaga, teraz waz nie obrażam, wyrażam opinię: widocznie nie trafiłem tym tekstem do odpowiedniej grupy czytelników. Dziękuję za uwagę."
Nie, nie obrażasz nas. Obrażasz się. I czuję się tym zwyczajnie zażenowana.
Jak dostajesz pozytywne opinie - to publiczność jest idealna, czytelnicy oczytani i bystrzy, dostrzegają drugie dno etc., etc. Podziwiasz ich, niejednokrotnie wyrażasz ten podziw.
Napisałeś kiepski tekst - bardzo kiepski, bo niespójny nawet wewnętrznie - i nagle uważasz, że wada jest w czytelnikach. Litości! Nie masz dwunastu lat.
Zarzuty, że nie znamy zła w świecie albo się nie poznajemy... są śmieszne. Zwyczajnie śmieszne. To Ty zwyczajnie zaniedbałeś temat, pisząc o psychopatach, a nawet nie próbując zagłębić się w psychikę psychopaty. A materiałów jest bez liku na wyciągnięcie ręki... W Internecie pełno danych sądowych z procesów seryjnych zabójców, ba, nawet wywiady, gdzie psychopaci opowiadają o swoich zbrodniach.
Twój bohater nie jest psychopatą. "Okropieństwa" nie są okropne, bo są opisane kiepsko. Nawet to, co chciałeś tym tekstem powiedzieć, ginie w jego słabym, rozwlekłym ględzeniu o walaniu się w kale.
Z całym szacunkiem - jeśli nie potrafisz znieść krytyki (a widać, że nie potrafisz, skoro winy szukasz w czytelnikach - tych samych co zwykle, a nie przypadkowym tłumie ludzi, którym mógłbyś zarzucić, że w życiu nie przeczytali ani jednej książki) - to po co start w konkursie? W dodatku w takim, gdzie każdy może komentować?
A może tak kilka oddechów na uspokojenie, a potem tafla lustra i powtarzanie aż do skutku: "Tak, ja też mogłem napisać słaby tekst"? Bo wmawiając sobie, że to czytelnik do tego tekstu nie dorósł, nie rozwiniesz się literacko. I nie, tym razem porównanie z wielkimi artystami nie będzie na miejscu, bo wszystko, co zawarłeś w tym tekście, już było. Przyszły czytelnik do tego nie dojrzeje, bo dla niego to "już było" będzie jeszcze bardziej widoczne.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
i równie dobrze staram się przed nią bronic, po tym co przeczytałem w komentarzach zastanawiam się co mi wyszło gorzej tekst, czy obrona przed krytyką... Nie spodziewałem się laurów i fanfarów, tylko troszkę innego zrozumienia tekstu, albo nie...inaczej nie spodziewałem się, że tak zostanie odebrany, cóż brak mi wprawy w pisaniu tego typu tekstów stwierdzam, ślepa uliczka, z której już wychodzę.
Zostawia zabawki, przeprasza wszystkich urażonych i zostaje w piaskownicy...
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Nie zamierzam Cię zniechęcać do pisania tekstów o Szatanie, psychopatach czy czymkolwiek zechcesz. Tylko do:
a) poznania lepiej tematu,
b) większego przyłożenia się,
c) niezwalania winy za niezrozumienie na czytelników - bo nawet jest takie powiedzonko, że jeśli jedna osoba coś nam mówi, to może się mylić, jeśli dwie - to może być przypadek, ale jeśli trzy - to lepiej się zastanowić, czy coś w tym jednak nie tkwi.
Pozdrawiam.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Ej, ale głowa do góry! Nie Tobie pierwszemu zdarzyło się napisać kiepski tekst. Mnie też się zdarza, czytelnicy krytykują, a ja nie panikuję, nie bronię się (bo po co, skoro i tak będą myśleć to, co myślą - to nie oni czytają dla mnie, tylko ja piszę dla nich tak jakby...)tylko siadam na dupsku i piszę coś lepszego :)
To nie jest tragedia czasem napisać coś dennego. Nie świadczy o tym, że autor jest do niczego i już nigdy nic z niego nie będzie. Gdybym tak myślała, przestałabym pisać jakieś dziesięć lat temu :P Jest masa autorów, których bardzo cenię, a czasem przydarza im się książka gorsza niż zwykle, albo wręcz taka, której nie da się czytać. Trudno. Życie. Sygnał, że trzeba się bardziej postarać. Ot, cała filozofia :)
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać

