Deadpool po pierwszych pokazach testowych. Reakcje fanów są...

    Parę dni temu internet obiegła wieść o pokazach testowych drugiego Deadpoola, a także negatywnych reakcjach, jakie się po nim pojawiły. Wówczas nie mieliśmy pewności, czy coś takiego faktycznie miało miejsce. Teraz pojawiły się nowe informacje na ten temat!

    Testowe pokazy nie są niczym niezwykłym. Wytwórnie organizują je aby zbadać reakcje fanów na swój produkt i w razie czego móc coś zmienić, gdyby odbiór filmu był inny od założonego. W miniony weekend pojawiły się doniesienia, jakoby takiego pokazu doczekał się "Deadpool 2". Reakcje na film miały być bardzo negatywne.

    Jeremy Conrad (były dziennikarz serwisu IGN) informował, że rozmawiał z osobami mającymi okazję film obejrzeć i wrażenia, jakie do niego trafiały, nie należały do pozytywnych. Produkcji zarzucano bałagan fabularny, a także kiepską realizację samego widowiska. Wygląda jednak na to, że nowe opinie przeczą tamtym.

    Na dwóch niezależnych serwisach pojawiły się właśnie wpisy potwierdzające niedawne pokazy. Opisywane reakcje są jednak dalece inne. Portal Marvel Studios News informuje, że widzowie wręcz pokochali ten film, jednak aby nie było zbyt różowo, to trafia się w produkcji element, który psuje ogólne świetne wrażenie. Podobno w widowisku ma miejsce scena, którą widzowie porównali poziomem do motywu prawdziwej tożsamości Mandaryna w Iron Manie 3. Natomiast redaktor Collidera, Steve Weintraub, w takich słowach komentuje sytuację:

    Natknąłem się na kompletnie nieprawdziwe doniesienia o tym, że "Deadpool 2" został słabo przyjęty na pokazach testowych. Z tego, co mi wiadomo, pierwsze dwa pokazy otrzymały notę około 90 punktów [na 100 możliwych], z czego w przypadku tego drugiego mało brakowało do uzyskania maksymalnej oceny. Miałem także okazję rozmawiać z ludźmi, którzy film widzieli. Każdy z nich potwierdza, że to wyśmienity film. Fani go pokochają.

    Wychodzi wiec na to, że najlepiej zaczekać do maja i samemu przekonać się, czy "Deadpool 2" spełni nasze oczekiwania.