Nowy Kruk jednak powstanie?

    Jeżeli śledzicie w miarę regularnie newsy dotyczące filmów, to z pewnością wiecie, że już od wielu lat planuje się nową odsłonę "Kruka", która miałaby stać się rebootem serii. Być może pojawiło się właśnie światełko na końcu tunelu i wkrótce coś zacznie się wokół filmu dziać.

    Projekt przechodził wiele ciężkich chwil, począwszy od zmian na stanowisku reżysera, poprzez rezygnację aktorów z udziału w przedsięwzięciu, na rozprawie sądowej pomiędzy wykonawcą, studiem Relativity Media (które ogłosiło bankructwo), a producentem Edwardem R. Pressmanem kończąc. Wówczas pojawiła się informacja, że do głównej roli zaangażowany został Jasona Momoa, a zdjęcia mogą ruszyć w styczniu tego roku. Jak jednak wiemy, nic z tego nie wyszło. Teraz z kolei widowiskiem zainteresowała się wytwórnia Sony i najwyraźniej nie ma zamiaru zaczynać wszystkiego od zera.

    Do takiego wniosku można dojść ze względu na fakt, że studio chce, aby z projektem pozostał związany Corin Hardy, który miał wcześniej zająć się reżyserią filmu. Sony liczy także na to, że Jason Momoa dalej będzie skłonny wystąpić w roli głównego bohatera. Angaż aktora nie powinien nikogo dziwić. Momoa stał się ostatnio jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. Zawdzięcza to zarówno swojej roli w "Grze o tron", jak i zaangażowaniu w tworzenie superbohaterskiego uniwersum filmowego dla DC Comics, w którym wciela się w postać Aquamana. Sony natomiast bardzo potrzebuje filmów, które przyciągną do kin odbiorców. Ostatnie decyzje wytwórni nie przekładały się na sukces finansowy.

    Oryginał prezentuje historię Erica Dravena, muzyka, który za sprawą czarnego kruka powrócił zza grobu, aby zemścić się na mordercach swojej ukochanej. W bohatera pierwszej ekranizacji wcielał się Brandon Lee, dla którego była to ostatnia rola. Aktor został postrzelony na planie, zmarł mając zaledwie 28 lat. Od tego czasu mówiono, że nad filmami z tej serii wisi jakieś fatum, gdyż przy realizacji każdej z części dochodziło na planie do dziwnych wypadków. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus