Wszystkiego najlepszego, Dudley!

Dziś, 23 czerwca, obchodzimy urodziny Dudleya Dursleya, kuzyna Harry'ego Pottera. Pamiętacie, jakie przełomowe wydarzenia miały miejsce przy tej - niewątpliwie dla samego zainteresowanego radosnej - okazji?

Poza rozczarowaniem, że otrzymał jedynie trzydzieści sześć prezentów, Dudley nie miał na co narzekać - w końcu rodzice zabierali jego i jego najlepszego przyjaciela do zoo! Niestety, te urodziny od samego początku zapowiadały się bardzo pechowo: Arabella Figg złamała nogę, przez co nie mogła tego dnia wziąć pod opiekę Harry'ego Pottera, który "zawsze wszystko psuje", więc Dursleyowie, chcąc nie chcąc, musieli przyłączyć siostrzeńca do świętowania.

Nie ma tego złego - pyszne ciastka z kremem, lody, zwierzęta, które można drażnić stukaniem w szyby terrariów... czego świeżo upieczony jedenastolatek może chcieć więcej? Wyglądało na to, że te urodziny nie będą takie złe, dopóki jedna z wspomnianych szyb nie zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Pech chciał, że za tą szybą znajdował się olbrzymi boa dusiciel, który postanowił skorzystać z okazji i udać się do swojej rodzinnej Brazylii. Dudley nie rozumiał, dlaczego, zdaniem ojca, wszystkiemu winien jest Harry Potter, ani dlaczego od tej pory do jego domu zaczęły falami napływać tajemnicze listy zaadresowane do rzekomego winowajcy zniknięcia szyby.

Tak, 23 czerwca Harry pierwszy raz użył nieświadomie mowy węży. Od tego momentu rozpoczęły się także, na szczęście nieudane, coraz intensywniejsze próby odseparowania go od magicznego świata przez Vernona i Petunię. Ich metody wychowawcze polegające na ciągłym karaniu i szorstkim traktowaniu siostrzeńca nie zdały egzaminu i nie uczyniły z niego przykładnego mugola, i bardzo dobrze - nie byłoby przecież tej wspaniałej serii, która wielu z nas umiliła dziecinstwo i okres dojrzewania! Jedna z bardzo popularnych fanowskich teorii głosi, że winnym takiego traktowania był... sam Harry! Po przeczytaniu Insygniów Śmierci, gdzie Ron pod wpływem horkruksa robi się coraz bardziej agresywny, zmęczony, a w końcu opuszcza przyjaciół, fani powiązali tę niezwykłą właściwość z tym, że - według Dumbledore'a - horkruksem miał być sam Harry. Dursleyowie spędzili kilkanaście lat pod jednym dachem z horkruksem, co musiało negatywnie na nich wpłynąć. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się sensowna, teoria ta posiada olbrzymią lukę: dlaczego zatem Neville, Dean, Seamus, Hermiona i reszta Weasleyów nie reagowali w ten sposób, pomimo spędzania z Harrym ogromnej ilości czasu? Zwolennicy tezy tłumaczą, że horkruks tylko wzmocnił negatywne emocje Dursleyów, poza tym, działał na nich silniej, gdyż byli mugolami. Czy to wyjaśnienie usprawiedliwia lub chociaż po części tłumaczy ich metody wychowawcze, oceńcie sami.

Inna, mniej znana teoria, głosi, że cała sytuacja z wężem została zaaranżowana przez samego Albusa Dumbledore'a. Teoria ta nosi nazwę "Wielka Gra Albusa Dumbledore'a", a jej fragment dotyczący właśnie urodzin Dudleya zaskakująco wpasowuje się w sposób działania dyrektora na przestrzeni całej serii. Złamanie nogi przez panią Figg, która, jak wiemy, na polecenie Dumbledore'a obserwowała Harry'ego całymi latami - czy żaden czarodziej, bądź kolega po fachu pani Pomfrey, nie mógł w magiczny sposób wyleczyć tego złamania? Wąż boa także zachowuje się bardzo zaskakująco - bezbłędnie rozpoznaje w tłumie człowieka rozumiejącego jego język i umiejętnie wciąga do rozmowy. Przypadek?

Dudley, budząc się 23 czerwca 1991 roku nie miał pojęcia, jak istotne wydarzenia rozegrają się w ciągu najbliższych godzin, ani jak bardzo wpłyną one na dalsze losy całej jego rodziny. Nie zapominajmy jednak, że to wciąż jego święto - wszystkiego najlepszego, Dudley!

Katarzyna Zaród