Grafika zastępcza

Pewnego razu na Tytanie, największym księżycu Saturna, rodzi się nietypowe dziecko, wzbudzające od swych pierwszych dni niepokój w niektórych osobach. Jego ojciec postanawia nie słuchać ostrzeżeń i wychować potomka na naukowca. Tak rozpoczyna się opowieść o perypetiach Thanosa – od młodego uczonego pragnącego poznać siebie i świat, przez gwiezdnego pirata, po największą plagę znanego uniwersum.

Fabuła komiksu składa się w zgrabną całość i prowadzi czytelnika poprzez kolejne etapy życia głównego (anty)bohatera. Obserwujemy zatem poszukiwanie przez Thanosa tożsamości, najpierw na Tytanie, a później w odmętach galaktyki, następnie zaś próby zdobycia miłości tajemniczej przyjaciółki z dawnych lat. Wszystko to zostało okraszone sporą dawką makabry.

Główny bohater już od początku prze naprzód bez oglądania się za siebie, rzekłbym, że zmierza po trupach do celu. W przypadku tych nielicznych momentów, gdy zaczyna mieć wątpliwości, jego bezimienna towarzyszka-manipulatorka skutecznie zawraca go w (nie)właściwym kierunku. Oprócz tej dwójki pojawiają się postacie poboczne, jak będący genialnym naukowcem ojciec Thanosa czy despotyczny kapitan gwiezdnych piratów, jednakże nie dowiemy się o nich zbyt wiele.

Pod względem artystycznym komiks stoi na wysokim poziomie. Postaci zostały narysowane z odpowiednią pieczołowitością, chociaż czasami pojawiają się ujęcia twarzy pod dziwnym kątami, które sprawiają, że miejscami kadry wyglądają nieco groteskowo. Tła są barwne oraz szczegółowe, co pozwala zatrzymać się podczas lektury i popodziwiać niektóre planety.

Ułożenie kadrów jest raczej klasyczne, zazwyczaj po kilka prostokątów na stronę. Niby nic nadzwyczajnego, jednak dzięki temu nie ma problemów ze śledzeniem akcji i nie trzeba szukać następnego fragmentu historii po całej kartce. Podobnie jest z kwestiami wypowiadanymi przez postacie. Zostały dobrze oznaczone i bezproblemowo wskazują na rozmówcę.

Tłumaczenie również stoi na odpowiednio wysokim poziomie. Zdania są zrozumiałe, nie ma w nich błędów ani dziwnie brzmiących konstrukcji. Na uwagę zasługuje posłowie autorstwa Oskara Rogowskiego. Czytelnik może się z niego dowiedzieć o tym, jaką rolę pełni Thanos w uniwersum Marvela. Na końcu tomu umieszczono także oryginalne okładki poszczególnych zeszytów oraz ich alternatywne wersje stworzone przez różnych autorów.

Mówiąc szczerze, gdy siadałem do tego tytułu, nie miałem pojęcia, kim jest Thanos, czego się po nim spodziewać ani jak ma on się do reszty ferajny ze stajni Marvela. Komiks dostarczył mi informacji na temat genezy tej postaci, nakreślił jej rys psychologiczny oraz związek z pewną personą. Z drugiej strony gdyby nie posłowie, nadal nie wiedziałbym, gdzie ulokować Thanosa w i tak już zagmatwanym świecie wykreowanym na potrzeby superbohaterów i superzłoczyńców.

Podsumowując, „Thanos powstaje” jest ładnym graficznie tomem z dość dobrze skonstruowaną fabułą, który powinien spodobać się fanom uniwersum, jednakże nawet laik może cieszyć się jego lekturą. W ostatecznym rozrachunku nie uważam tego komiksu za pozycję obowiązkową, jednak warto po niego sięgnąć, do czego zachęcam.

Wojciech „Arry” Jakubowski
Korekta: Matylda Zatorska

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
Wydawnictwu Egmont

Tytuł: Thanos powstaje.
Tytuł oryginału: Thanos Rising
Autor: Jason Aaron
Rysunki: Simone Bianchi
Wydawca: Egmont
Tłumaczenie: Piotr Krasnowolski
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2016
Liczba stron: 120
ISBN: 978-83-281-1675-7