Artykuły

    Percival Wild Hunt Live - relacja

    Przez Polskę przetoczył się dziki gon. Zespół Percival w towarzystwie aktorów z teatru Avatar odwiedził piętnaście miast, by promować album Dziki Gon, będący jednocześnie ścieżką dźwiękową do trzeciej części gry Wiedźmin. Percival dotarł również do Bydgoszczy, słynnego miasta-sypialni, by obudzić z marazmu jego mieszkańców.

    Harry Potter – mały przewodnik po franczyzie

    W ciągu ostatnich kilku dni zdarzyło mi się parokrotnie natrafić na pytanie, jak można nakręcić aż pięć filmów na podstawie tak cienkiej książki, jaką są „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, pomyślałam więc, że może przyda się podręczne wyjaśnienie, co zajmuje jakie miejsce w potterowskim uniwersum i dlaczego objętość „Fantastycznych zwierząt…” nie ma żadnego wpływu na fabułę filmów. Zatem zaczynajmy!

    Pięć największych filmowych rozczarowań 2016 roku (zdaniem Gotana)

    Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Zostało już praktycznie tylko kilka godzin do chwili, gdy otworzymy szampana i wkroczymy w nową epokę nigdy niezrealizowanych postanowień i wzajemnych życzeń, aby 2017 okazał się lepszy od tego, który zostawiamy za sobą.

    Mijający rok przyniósł co prawda sporo naprawdę świetnych produkcji filmowych, jednak znalazły się wśród nich takie, które nie do końca spełniły pokładane w nich oczekiwania. Postanowiłem podzielić się z Wami refleksjami o pięciu produkcjach, które w moim mniemaniu okazały się rozczarowujące.

    Czy Leonard Snart powróci?

    Uwaga! Artykuł opiera się na analizie odcinków seriali „Legends of Tomorrow”, „Flash” i „Arrow”,
    więc zawiera spoilery związane z hipotezą z tytułu.

    Nienawidzimy, by pokochać

    Seriale oraz cykle książkowe mają tę przewagę nad pojedynczymi utworami, że znajduje się w nich miejsce nie tylko na zgłębienie charakteru postaci, ale też obserwowanie jego przemian – czasami licznych. Autorzy, wykorzystując to, niejednokrotnie podejmują z czytelnikiem grę – sprawiając, że jego uczucia względem danej postaci zmieniają się o 180 stopni. Chwilami sprawiają, że kochana dawniej postać stanie się znienawidzoną – co wydaje się bardziej zrozumiałe – kiedy indziej jednak rozbudzają pozytywne uczucia względem kogoś, kto wydawał się odstręczający i zepsuty na wskroś.

    Bohaterki „Arrow” bez komiksowego pierwowzoru

    Uwaga! Artykuł zawiera spoilery z czterech sezonów serialu Arrow oraz pojedynczych komiksów z uniwersum DC. Ze względu na małą popularność polskojęzycznych pseudonimów bohaterów i antybohaterów, w tekście używane są anglojęzyczne wersje, ale w nawiasach pojawiają się ich odpowiedniki pochodzące z tłumaczenia Arrow dla polskiego Netfliksa, aby ułatwić orientację osobom, które właśnie tam zapoznały się z serialem.

    Frekwencja rośnie, jakość spada? – relacja z Pyrkonu 2016

    Szacujemy, że odwiedziło nas około 38 tysięcy uczestników – ci, którzy mieli przyjemność być na tegorocznym Pyrkonie prawdopodobnie intuicyjnie wyczuli, że padł kolejny rekord. Pewności można było nabrać stojąc godzinę bądź dłużej w kolejce za akredytacją. A to był dopiero początek atrakcji.

    Wywiad z Arturem Laisenem


    Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z wywiadem, który wydawnictwo Genius Creations przeprowadziło z Arturem Laisenem. Jak zwykle pod wcięciem :)

    Shadowhunters - kilka słów o odcinku 7

    Siódmy odcinek „Shadowhunters” był jednym z najbardziej wyczekiwanych epizdów. Dlaczego? Nareszcie miał zostać odnaleziony kielich, tak sprytnie ukryty przez matkę Clary. Dodatkowo, każdy kolejny odcinek tego serialu jest znacznie lepszy od poprzedniego, zatem spodziewałam się, iż tym razem będzie podobnie. Niestety, epizod „Major Arcana” okazał się wyjątkiem potwierdzającym regułę.

    Pyrkon 2015 (relacja)

    Trzydzieści tysięcy, jeden cel – Pyrkon

    Trzydzieści jeden tysięcy – tylu miłośników fantastyki pojawiło się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich w dniach 24–26 kwietnia. Po raz piętnasty Pyrkon zmobilizował młodszych i starszych do wyjęcia z szaf śpiworów, wciśnięcia się w gorsety, sukienki, zbroje, przerzucenia przez ramię mieczy i wyruszenia w pełnym rynsztunku w kierunku Poznania.

    Wilczyca (Katarzyna Berenika Miszczuk) - recenzja

    Przyznam, że Katarzyna Miszczuk nie była mi znana do pamiętnego kwietniowego dnia roku 2013, gdy w ręce wpadła mi jej debiutancka powieść, którą napisała w roku 2006, a wydała dopiero trzy lata później. Od tamtego czasu zakochałam się w historii o pannie Cook i jej zwariowanych, acz sympatycznych przyjaciół. Na „Wilczycę” czekałam z utęsknieniem, choć obawiałam się tego, jak potoczą się losy uwielbianych przeze mnie Maxa, Margo i Ivonne, zamieszkujących pełne tajemnic Wolftown.

    Główna bohaterka nie żyje jak zwykła nastolatka odkąd do jej spokojnego świata wkroczyła kupa sierści i ostre kły. Kiedy Ivonne wraca ze szpitala, w Wolftown zaczynają dziać się niepokojące wydarzenia i grupka znajomych podejrzewa, że wpływ na niecodzienne zachowanie koleżanki miał znienawidzony Instytut. Jak silna okaże się przyjaźń w obliczu szokujących wydarzeń? Co jeśli Instytut wmieszał się w życie nastolatków już przed ich narodzinami?

    Zaginiona (Andrzej Pilipiuk) - recenzja

    Moc życzenia wypowiedzianego do spadającej gwiazdy? A może sprawka dżina zamieszkującego zaczarowaną lampę? Co by to nie było, jedno jest pewne – marzenie wielu czytelników zostało wreszcie spełnione, nieważne, jakie siły w to ingerowały. Jedenaście lat temu Andrzej Pilipiuk wydał pierwszą część serii o przygodach kuzynek Kruszewskich i kiedy myślałam że kurz przykrył historie alchemiczki i eks-agentki, okazało się, że nigdy nie powinno się porzucać nadziei. Skoro można wierzyć we wróżki, trzeba również zachować gdzieś w głębi płomyczek ufności, jeśli idzie o kontynuację albo literackie powroty pisarza do ulubionego cyklu. I tak oto po przeszło dziewięciu latach, ku mojej wielkiej radości, dostałam w swoje ręce kolejną książkę opisującą przygody kuzynek Kruszewskich.

    Carrie (DVD) - recenzja


    Jeśli ktoś choć trochę interesuje się filmami i powieściami grozy, na pewno zna postać Stephena Kinga oraz kilka tytułów jego dzieł. I przypuszczam, że takiej osobie nie umknęło też, że wiele kultowych horrorów powstało właśnie na podstawie książek pisarza. Jednym z najpopularniejszych tytułów jest „Carrie” – pierwsza powieść autora, zekranizowana dwa lata później, w 1976 roku. Stała się klasyką literatury grozy. Należy jednak pamiętać, że w filmowym świecie horrorów było już chyba wszystko, dlatego twórcy chętnie odświeżają „starocie”, starając się tchnąć w nie nowe życie. Tak właśnie stało się z „Carrie”, której remake miał premierę w 2013 roku.

    Lucy (2014) - recenzja

    Od Luca Bessona mam prawo wymagać wiele, bardzo wiele. Dlaczego? Jest reżyserem filmu, który od przeszło dziesięciu lat nazywam swoim ulubionym, mówię o „Leonie zawodowcu”. I to właśnie stanowi powód mojego ekstremalnie sceptycznego i wręcz obrzydliwie krytycznego patrzenia na jego inne głośne produkcje, porównywane zawsze przeze mnie do Tego Ideału, gdzie swój debiut zaliczyła Natalie Portman. Nietrudno więc zgadnąć, że wybierając się do kina na „Lucy” – najnowszy film Bessona – oczekiwałam czegoś podobnie wspaniałego i zachwycającego co „Leon zawodowiec”. Chociaż omawiany tytuł ma więcej wspólnego z „Piątym elementem”, można w nim dostrzec zarówno delikatne, refleksyjne partie, jak i szybkie, pełne akcji sceny będące motorem fabuły.

    Morderstwo wron (Anne Bishop) - recenzja

    Anne Bishop w swoich powieściach sporo miejsca poświęca pokazaniu czytelnikowi zmian, jakie zachodzą w bohaterach jej dzieł, skupia się na przedstawieniu ich wewnętrznych rozterek, przemyśleń, lęków i obaw. Dzięki przybliżeniu emocji postaci, w pewien sposób wpływa również na uczucia odbiorców – tak zarysowuje charaktery protagonistów i antagonistów, by każdy mógł z łatwością oddzielić ziarno od plew, czyli dobrych od złych, a zarazem odnaleźć w ich gąszczu jednostki, które będzie darzył większą lub mniejszą sympatią. Wprawdzie nie każdy bohater okazuje się jednowymiarowy, czasami posiadają więcej niż jedną twarz i stoją gdzieś na granicy oddzielającej światłość od ciemności, jednak nawet wtedy odbiorca jest w stanie dostrzec, jaka część, dobra czy zła, dominuje w postaci. Jedno trzeba autorce przyznać: potrafi stworzyć silne indywidua. I choć nie są nimi protagonistki, które zazwyczaj zachowują się w podobny sposób, mimo że pojawiają się w różnych powieściach, tak bohaterowie drugoplanowi okazują się przemyślanymi i dobrze naszkicowanymi charakterami. Nie inaczej sprawa przedstawia się w najnowszym cyklu Anne Bishop, „Innych”.

    Księżyc nad Soho (Ben Aaronovitch) - recenzja

    „Rzeki Londynu” autorstwa Bena Aaronovitcha okazały się ciekawą, nietuzinkową i mocno zakręconą pozycją, która działała niczym narkotyk, oplatała swoimi mackami i nie wypuszczała aż do końca. Kiedy w końcu dotarło się do książkowego fin, czytelnika dopadał głód kolejnych części – chciał więcej i więcej. I nareszcie nastał ten dzień, gdy można było zaspokoić swoje powieściowe potrzeby. Na rynku księgarskim ukazała się kontynuacja przygód posterunkowego Petera Granta. Czy tom drugi dosięgła klątwa kontynuacji? Okazał się lepszy? A może nie spełnił pokładanych w nim nadziei?

    Dom tajemnic (Chris Columbus, Ned Vizzini) - recenzja

    Życie trójki rodzeństwa ulega zmianie, gdy ich ojciec traci pracę. Rodzina Walkerów musi zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia – ograniczyć wydatki, opuścić dom, w którym do tej pory mieszkali i zacząć nowy rozdział. Nowym etapem okazuje się kupno ciepłego kąta, gdzie bohaterowie spróbują znowu stanąć na nogi. Niestety, znalezienie odpowiedniego lokum wcale nie jest takie łatwe, jak im się zdawało. Za drogo, za mały, rozsypujący się – Walkerowie są przekonani, że już nie znajdą siedziby swoich marzeń. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego dnia stają przed drzwiami starego, wiktoriańskiego domu. Okazuje się, że nie dość, iż budynek jest zadbany i przestronny, to jeszcze sprzedający nie żąda za niego horrendalnej ceny. Rodzina Walkerów podejmuje decyzję kupna . Bohaterowie nie wiedzą jednak, że siedziba kryje mroczne tajemnice, a ich poczynania w nowym miejscu zamieszkania śledzi tajemnicza osoba.

    Legenda. Wybraniec (Marie Lu) - recenzja

    Pierwsza część trylogii „Legenda” autorstwa Marie Lu okazała się naprawdę dobrą pozycją dystopijną, przedstawiającą przerażający obraz przyszłości Stanów Zjednoczonych. Wprawdzie w otwierającym serię tomie fabuła skupiała się na zaprezentowaniu świata dwójki głównych bohaterów, June i Day’a, niż przybliżeniu uniwersum powieści i lepszemu wytłumaczeniu sytuacji politycznej kraju, jednak ciekawie nakreślone postaci zrekompensowały ten brak. Szybka akcja natomiast nie pozwalała oderwać się od lektury do czasu dotarcia do jej ostatniej stronicy. Reasumując, pierwsza część okazała się na tyle ciekawa, że nie wahałam się sięgnąć po drugi tom – „Wybrańca”. Niestety, jak to bardzo często bywa w przypadku kontynuacji, w kolejnej odsłonie przygód protagonistów zabrakło kilku ważnych elementów, które wpłynęły na pozytywny odbiór „Rebelianta”.

    Igrzyska śmierci. W pierścieniu ognia (DVD) - recenzja

    W 2012 roku na ekrany kin weszła ekranizacja pierwszej części trylogii autorstwa Suzanne Collins – „Igrzyska śmieci”. Producentom filmu udało się to, co okazuje się bolączką większości dzieł opartych na książkach – oddali klimat powieści. Oczywiście wybór aktorów wcielających się w postacie z papierowej wersji również wpłynął na pozytywny odbiór ekranizacji. Rzadko kiedy zdarza się, iż produkcja kinowa tak dobrze odzwierciedla duszę książki, bardzo często filmy gdzieś po drodze tracą cały urok powieści, przez co nie spełniają oczekiwań miłośników papierowej wersji. „Igrzyska śmierci” pokazały jednak, że można połączyć te dwa światy, uświadomiły, iż istnieje coś takiego jak dobra ekranizacja. Nic więc dziwnego, że zdecydowano się na kontynuację filmowej przygody.

    Stephanie Plum. Parszywa dwunastka (Janet Evanovich) - recenzja

    Nazywa się Stephanie. Stephanie Plum. Wychowała się w Grajdole, a w jej żyłach płynie włoska krew. Na co dzień zajmuje się szukaniem przestępców, którzy zgubili drogę i nie pojawili się na rozprawie sądowej. Cóż, zdarza się nawet najlepszym – w końcu jak można stawić się przed obliczem sprawiedliwości ze spalonymi włosami albo będąc pod wpływem substancji odurzającej? Właśnie owe zagubione duszyczki wyławia bohaterka serii książek autorstwa Janet Evanovich. A to, że dodatkowo dostaje za to pieniądze… w końcu trzeba z czegoś żyć. Stephanie jest łowcą nagród i kocha to, co robi. No dobrze, może niekoniecznie kocha, w końcu niedawno przechodziła małe załamanie, każdemu może się zdarzyć, jednak na tyle przyzwyczaiła się do niebezpiecznego fachu, że kolejne wychwytywanie kryminalistów idzie jej coraz lepiej. A zwłaszcza w najnowszym tomie pod tytułem „Parszywa dwunastka”.

    Pakt złodziejki (Ari Marmell) - recenzja

    „Pierwsza zasada złodzieja: kiedy kryjówka, skradanie i sztuczki nie mają zastosowania, należy uciekać, żeby aż się kurzyło”*.

    Stwórzmy ciekawą, pełną energii i lubiącą wpadać w tarapaty postać kobiecą. Do tego wybierzmy jej jakąś niebezpieczną profesję, wrzućmy w sam środek intrygi i uczyńmy osobą, której poszukuje straż, bandyci i płatni zabójcy. Oczywiście taką postać trzeba również „zaopatrzyć” w odpowiednie przymioty – cięty język, wybuchowy charakterek i gorącą głowę. Co by tu jeszcze dodać… Może bóstwo, które przemawia do protagonistki i pomaga jej zawsze ilekroć wpadnie w kłopoty? Żeby było ciekawiej – owo bóstwo przemawia tylko do bohaterki. Wszystko to wrzućmy na karty jednej powieści i… rozkoszujmy się prawdziwą czytelniczą przygodą, której długo nie zapomnimy.

    Koncert muzyki filmowej - relacja

    Dobry film buduje kilka elementów – ciekawa i wciągająca fabuła, dobra gra aktorska, interesujące postacie, zapierające dech w piersiach efekty specjalne czy choćby pędząca z zawrotną szybkością akcja. Stworzenie odpowiedniego klimatu nie jest łatwym zadaniem, bardzo często zdarza się tak, że dana scena wywołuje zupełnie inną reakcję w widzu niż miała. Takie sytuacje zdarzają się chociażby w horrorach – zamiast strachu i przerażenia odbiorca czuje nieprzemożoną chęć zaśmiania się. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie może być kilka, jednak skupię się na jednej – złemu dobraniu oprawy graficznej, która odgrywa ważną rolę w każdym filmie. Wyobraźmy sobie taką sytuację: morderca zbliża się do swojej ofiary, a w tle zamiast klimatycznej muzyki, podkreślającej grozę sytuacji, rozbrzmiewa „Material Girl” Madonny, i nie, nie jest to celowy zabieg związany z zastosowaniem groteski czy przerysowania.

    Stephanie Plum. Najlepsza Jedenastka (Janet Evanovich) - recenzja

    Do jedenastu razy sztuka? Wydawać by się mogło, iż ta liczba może niejednego czytelnika przyprawić o literacki zawrót głowy – w końcu czego jeszcze powinno się spodziewać w kolejnym (właśnie jedenastym) tomie przygód wybranego bohatera? Czasami trylogia stanowi nie lada wyzwanie dla autora, a co dopiero całkiem sporych rozmiarów seria. Przecież wydaje się niemożliwym, żeby taki cykl mógł odbiorcy dostarczyć nowych wrażeń albo chociaż namiastki jakichkolwiek uczuć, które pojawiały się, gdy czytelnik zaznajamiał się z pierwszym tomem zestawu. A jednak. Wystarczy odrobina wyobraźni, talent i spore poczucie humoru, by nawet „nasta” część serii nie okazała się sztampowym dziełkiem wątpliwej jakości. A tych cech nie brakuje ani autorce cyklu o dzielnej łowczyni nagród, ani samej protagonistce. Choć ta druga posiada raczej talent do wpadania w tarapaty niż literacki.

    Złodziejska magia (Trudi Canavan) - recenzja

    Los bywa przewrotny. Wystarczy jedno zdarzenie, najmniejsze mrugnięcie okiem, by całe dotychczasowe życie uległo zmianie. Czasami na lepsze, innym razem na gorsze. Przypadek, przez innych nazywany zrządzeniem losu czy też przeznaczeniem, zarówno w życiu codziennym, jak i świecie fikcyjnym, odgrywa znaczącą rolę. Wystarczy przyjrzeć się choćby historii jednego z najsłynniejszych hobbitów – Bilbo Bagginsa. Odnalezienie małego złotego krążka znacząco wpłynęło na jego dalsze losy. Trudi Canavan w swoim najnowszym dziele pod tytułem „Złodziejska magia” pokazuje jak szybko codzienność, którą znamy, może odejść w zapomnienie.

    Hobbit i filozofia. Prawdziwa historia tam i z powrotem (Gregory Bassham, Eric Bronson, William Irwin) - recenzja

    Kilka lat temu, podczas pisania pracy magisterskiej, w moje ręce wpadła pewna ciekawa książka. Była nią pozycja pod tytułem „Czysta krew i filozofia. Wampiry stają się naprawdę niegrzeczne”, czyli, jak może wskazywać sam tytuł, spojrzenie na jeden z popularniejszych seriali stacji HBO okiem filozofa. Różnego rodzaju dywagacje o naturze wampirów i ludzi, wyjaśnianie przesłankami kierujących zachowaniami przedstawicieli różnych gatunków czy motyw wyjścia z szafy to tylko kilka z poruszanych w tej pozycji tematów. Książka tak bardzo przypadła mi do gustu, że postanowiłam zaznajomić się z resztą serii. Jakiś czas temu, na fali popularności najnowszej ekranizacji słynnej tolkienowskiej powieści w reżyserii Petera Jacksona, pojawiło się kolejne papierowe dziecko Williama Irwina, odpowiedzialnego za cały cykl filozoficznych rozważań, którego przedstawicielami są choćby „Harry Potter i filozofia” czy „Gra o tron i filozofia”. Tym razem czytelnik został przeniesiony do Śródziemia, by towarzyszyć w podróży niziołkowi, krasnoludom i czarodziejowi. Czy „Hobbit i filozofia. Prawdziwa historia tam i z powrotem” zachował klimat wcześniejszych części serii?

    Medicus (2014) - recenzja


    Medicus to historia życia Roba Cole’a, który we wczesnym dzieciństwie stracił matkę (z powodu „choroby prawego boku”, czyli prawdopodobnie ataku wyrostka robaczkowego) i został odseparowany od młodszego rodzeństwa. Chłopak dzięki własnemu uporowi trafił pod opiekę wędrownego cyrulika, mającego znacznie więcej umiejętności mamienia prostych chłopów i wyciągania od nich ostatniego grosza niż talentu lekarskiego. Kiedy nadarza się okazja, młodzieniec samotnie wyrusza w drogę do dalekiego miasta Isfahanu, aby tam pobierać nauki u najsłynniejszego medyka IX wieku, Ibna Siny. Na drodze do spełniania marzeń stoi tylko jedna przeszkoda – na Bliskim Wschodzie żaden chrześcijanin nie ma prawa przebywać wśród pobożnych żydów i muzułman, a tym bardziej zdobywać medyczne wykształcenie.

    Rzeki Londynu (Ben Aaronovitch) - recenzja

    W XIX wieku w Europie jedną z popularniejszych form literackich była powieść w odcinkach, czyli historia „publikowana w kolejnych numerach czasopisma”*. Po raz pierwszy ten typ powieści pojawił się pod koniec lat trzydziestych XIX wieku w prasie francuskiej. Rozwój i popularność historii drukowanych w odcinkach związana była ze wzrostem zainteresowania odbiorców gazetami i wszelkiego rodzaju czasopismami. Dzięki augmentacji prasy wzrosło zapotrzebowanie na literaturę rozrywkową, co w konsekwencji doprowadziło do ukształtowania się powieści kryminalnej, której dominantami kompozycyjnymi są zarysowana i dynamiczna akcja oraz śledztwo mające doprowadzić do odkrycia sprawcy zbrodni opisywanej w książce. Głównym bohaterem historii okazuje się przedstawiciel prawa (detektyw, komisarz, policjant) próbujący rozwikłać zagadkę morderstwa. Obecnie wyróżniamy kilka typów tej powieści: sensacyjno-awanturniczą, szpiegowską, policyjną, detektywistyczną oraz czarny kryminał. Jednymi z najpopularniejszych dzieł kryminalnych są te opowiadające o przygodach Sherlocka Holmesa czy Herkulesa Poirota. Wkrótce do tej dwójki może dołączyć jeszcze jedna osobistość – Peter Grant.

    Dary Anioła. Miasto Kości (DVD) - recenzja

    Sukces „Zmierzchu” odbił się szeroki łukiem w świecie filmu. Wątpliwej jakości dzieło, przeniesione na ekran, zdobyło rzesze fanów, którzy z niecierpliwością czekali na kolejne części adaptacji książki autorstwa Stephenie Meyer. Jednak to nie wspomniany „Zmierzch” zapoczątkował modę na ekranizacje powieści – wszystko zaczęło się w 2001 roku, kiedy do kin weszła pierwsza produkcja opowiadająca o przygodach młodego czarodzieja z blizną na czole. Cztery lata później postanowiono sfilmować pierwszą część sagi autorstwa C.S. Lewisa, a w 2010 roku światło dzienne ujrzała adaptacja dzieła „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej pioruna”. Oczywiście nie można również zapomnieć o trylogii J.R.R. Tolkiena. Jednak największe apogeum wszelkiego rodzaju ekranizacji czy też adaptacji nastąpiło rok temu. Wtedy to do kin weszły takie produkcje jak „Intruz”, „Piękne istoty”, kolejna część „Igrzysk śmierci” czy „Dary anioła. Miasto Kości”. W samym 2014 ukazały się ekranizacje „Niezgodnej”, „Zimowej opowieści”, „Akademii Wampirów”, a już niedługo pojawi się „Więzień labiryntu” i trzecia odsłona filmowej wersji dzieła Suzanne Collins. Niektóre z produkcji oddają klimat znany czytelnikowi z książek, innym brakuje magii ich papierowego odpowiednika. Jednym z filmów, które spełniły pokładane w nim nadzieje i oczekiwania, okazały się „Dary Anioła”.

    Przegląd Końca Świata: Deadline (Mira Grant) – recenzja


    …prawda, jaka by nie była, musi wyjść na jaw

    Thriller polityczny z zombie w tle. Ciekawe przedstawienie nowych mediów, całej blogosfery, przez pryzmat światowej epidemii; oryginalne, odważne, ekscytujące – rozrywka pełną gębą. Taki był Feed, pierwsza część cyklu „Newsflesh”, doskonała powieść Miry Grant. Z niecierpliwością czekałam zatem na kontynuację, choć anglojęzyczne recenzje wyrażały mieszane opinie.

    Itch (Simon Mayo) - recenzja

    Niezwykłe przygody młodego chemika
    W układzie okresowym wyróżnia się sto osiemnaście pierwiastków. Itchingham Lofte, bardziej znany jako Itch, zafascynowany chemią postanawia stworzyć kolekcję ich wszystkich. Problem w tym, że ma dopiero czternaście lat, a część poszukiwanych substancji jest dostępna tylko dla osób pełnoletnich. Z pomocą handlarza Cake’a jego zbiory systematycznie powiększają się, do czasu, gdy dostaje skałę inną niż wszystkie. Okazuje się, że to, co miało być uranem, jest nowym pierwiastkiem o bardzo szczególnych i potężnych cechach. We właściwych rękach może on uczynić wiele dobrego, lecz jeśli wpadnie w ręce niepowołane…

    Polowanie (Andrew Fukuda) - recenzja

    Upyr, upir, upiór czy też wąpierz to określenia dotyczące tej samej istoty – dziecka nocy, które do życia potrzebuje tylko jednej rzeczy – czerwonego płynu znajdującego się w ludzkim ciele. Według podań ludowych wampirem stawał się ten, kto był nieochrzczony albo został wydalony ze społeczności kościelnej, urodził się w owodni, z czerwoną plamą na ciele lub na zębach, był owocem związku czarownicy z diabłem bądź wilkołakiem albo okazał się siódmym z kolei potomkiem. Klątwa, zły pochówek, samobójstwo – te elementy również mogą mieć wpływ na zamianę człowieka w krwiopijcę. Nie wolno także zapomnieć o ugryzieniu przez wampira. Sposobów na stanie się dzieckiem nocy istnieje kilkanaście, zarówno tych związanych z podaniami ludowymi, jak i wymyślonych przez pisarzy czy reżyserów. Na przestrzeni dekad zmianie ulegała wizja wampira: od bestii o odpychającej aparycji („Nosferatu – symfonia grozy”), poprzez postać roztaczającą wokół siebie aurę tajemniczości i romantyzmu („Dracula”), po świecącą w słońcu wydmuszkę („Zmierzch”). Niektórzy krwiopijcy boją się słońca, inni (jak choćby przedstawiciele tego gatunku występujący w serialu „Pamiętniki wampirów”) potrafią poruszać się za dnia. Jedni są zdolni do przeżycia tylko dzięki „delektowaniu się” ludzką posoką, kolejnym wystarczy krew zwierzęca (dziecko nocy na diecie). Bestia, romantyk, upir z problemem egzystencjonalnym – każde następne dzieło (czy to literackie, czy filmowe) pokazuje inny obraz wąpierza. Jednak jeszcze nigdy nie spotkałam się z odwróceniem praw rządzących światem i nazwaniem wampira… człowiekiem.

    Po drugiej stronie (antologia) - recenzja


    Odnoga polskiej fantastyki – groza i horror, od zawsze były traktowane przez rynek po macoszemu, a odbiorcy raczej niezbyt chętnie garnęli się do kupowania kolejnych takich tytułów. Owszem, kilku autorów zdołało się wybić z tej pozycji (między innymi Łukasz Orbitowski, obecnie jeden z bardziej rozpoznawalnych twórców w kraju), ale grono fanów nadal nie jest pokaźne. "Weird fiction po polsku" pokazuje, niestety, że to jak najbardziej prawidłowa zależność.

    Sherlock, Lupin i Ja. Trio Czarnej Damy (Irene Adler) - recenzja


    Nie ma osoby, która nie kojarzyłaby (nawet i mgliście) ich imion. Mowa o słynnym detektywie Sherlocku Holmesie, włamywaczu dżentelmenie Arsènie Lupinie oraz o utalentowanej Irene Adler. Jednak czy którykolwiek z czytelników zastanawiał się kiedyś, jacy byli w dzieciństwie? Czy już wtedy mieli zadatki, aby stać się takimi ludźmi, jakimi zna ich obecnie cały świat? Można się o tym przekonać, sięgając po powieść noszącą tytuł „Sherlock, Lupin i ja. Trio Czarnej Damy”, która nie tylko odkrywa sekrety młodzieńczego życia trójki najznamienitszych postaci literackich, ale także splata je ze sobą w mocny węzeł przyjaźni. „Trio Czarnej Damy” to pierwszy tom, wprowadzający do całego cyklu opisującego szereg przygód, jakie Sherlock, Arsène i Irene razem przeżywają, oraz spraw, jakie rozwiązują.

    Hobbit: Niezwykła podróż. Kronika 2: Sztuka tworzenia postaci (Daniel Falconer) - recenzja

    Pięknie oprawione księgi (kredowy papier, twarda zdobiona obwoluta) stanowią niezwykłą zdobycz dla kolekcjonerów. Zwłaszcza, gdy tak cudownie wydane zostały przewodniki po krainie znanej z ulubionego filmu. Dla fana sięgnięcie po taką pozycję i przeczytanie jej okazuje się pewnego rodzaju powrotem do świata, który podziwia i uwielbia. To właśnie z myślą o tych osobach twórcy filmów tworzą książki opowiadające o wytworach ich pracy. Wiedzą oni bowiem, że dzięki przewodnikom są w stanie przybliżyć fanom dzieła wykreowanego uniwersum, postaci i ich historię. Jednak najważniejszym aspektem okazuje się chęć zaprezentowania kulis powstawania produkcji, czyli czegoś, czego nie widzimy w filmie. Przewodniki to zwieńczenie filmu, a te dobrze opracowane stanowią wręcz rarytas, z którym warto się zapoznać, jeżeli chce się poznać inną stronę świata za kamerami.

    Dom pod Pękniętym Niebem (Marcin Mortka) - recenzja

    Zemsta Matki Natury [1]
    Kiedy tylko na horyzoncie pojawia się możliwość przeczytania kolejnej historii autorstwa Marcina Mortki, chętnie korzystam z nadarzającej się okazji. Nie będę ukrywać, bardzo lubię prozę tego pisarza, lektura jego książek jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. Trochę obawiałam się czy jego dzieło, będące de facto utworem skierowanym do młodzieży, spełni moje czytelnicze oczekiwania, zważywszy na fakt, że bliżej mi do „dziestu” lat niż „nastu”. Na szczęście obawy okazały się nieuzasadnione, bowiem „Dom pod Pękniętym Niebem” to bardzo udana powieść.

    Rozkosze nocy (Sylvia Day) - recenzja


    Pięćdziesiąt twarzy Greya podbiło serca kobiet na całym świecie. Po głośnym „bum” na trylogię poświęconą relacji pomiędzy nieziemsko przystojnym Christianem i niepozorną Anastasią nastał czas popularności dla powieści erotycznych. Po serię E. L. James sięgnęłam z ciekawości, gdyż chciałam się przekonać, co zachwyca tyle kobiet. To samo skłoniło mnie również do rozpoczęcia lektury książki autorstwa Sylvii Day pod tytułem Rozkosze nocy, będącej pierwszą częścią nowej serii „Strażnicy snów”, gdzie poza seksualną relacją pojawiają się też wątki fantastyczne.

    Maskon 2013 – mini relacja z konwentu

    Maskon 2013 – mini relacja z konwentu
    (Czyli co udało mi się zobaczyć i zasłyszeć)

    Miesiące snucia planów i zamierzeń, wreszcie działania i realizacja. Zaproszenia, odwołania, prośby, groźby i zachęty. Takie są składniki każdego eventu. Nie inaczej było podczas organizowania Maskonu 2013. Gdy piszę tę relację, wydarzenie należy do przeszłości, euforia minionych chwil zdążyła opaść, a szara codzienność znów wpycha się na pierwszy plan. Zanim zadusi w nas resztkę magii i przysypie niczym śnieg za oknem ostatnie pozaziemskie tchnienie – podsumowanie konwentu.

    Przebudzenia doktora Sørena (Magdalena Kempna) - recenzja

    „Każdy czytelnik może odnaleźć w tej powieści coś dla siebie” – tak brzmi cytat z okładki zwycięskiej powieści w konkursie Literacki Debiut Roku. Lektura leży już na półce „przeczytane” i przyznaję – rzeczywiście. Fani powieści o pałacowych intrygach poczują się jak w domu, lubujący się w śledztwach i zagadkach kryminalnych również się rozgoszczą; do tego dodać wampiry z wilkołakami i wychodzi niezła mieszanka. Być może cytat nieco przejaskrawia sytuację, niemniej książce należy oddać jedno: to bogata lektura, która oferuje całkiem sporo w niezwykle atrakcyjny sposób.

    Wywiad z Anetą Jadowską

    Aneta Jadowska – urodzona w Radomsku, wczesną młodość spędziła w Przedborzu. W 2000 r. przeprowadziła się do Torunia, gdzie mieszka do tej pory. Z zawodu filolożka, na swoim koncie ma też doktorat z literatury. Czyta właściwie wszystko, jednak do ulubionych gatunków zalicza kryminały i urban fantasy. Zadebiutowała opowiadaniem "Dziwny jest ten świat". W 2012 r. ukazała się jej pierwsza powieść – "Złodziej dusz".

    Złodziejka książek (2014) - recenzja

    Słowo jest potężniejsze od miecza i choć czasami trudno w to uwierzyć książki posiadają niesamowitą moc. Wiele osób potrafi zagubić się we frazach, uciec w światy wykreowane na kartach powieści. Rzeczywistość, nieważne jak przytłaczająca i okrutna, przestaje być taka zła, kiedy można się przed nią ukryć w zaczarowanych krainach. Główna bohaterka „Złodziejki książek” odkrywa magię zamkniętą w dziełach literackich – to właśnie one pomagają jej przetrwać horror wojny.

    Rodzinka nie z tej Ziemi (2014) - recenzja

    Jeśli film animowany trafia do Twojego kraju w rok i kilka dni po światowej premierze, to masz prawo zastanawiać się nad jego jakością. Albo tempem pracy dystrybutora, najwyraźniej radzącego sobie „całkiem nieźle” w czasach kryzysu gospodarczego. Jeśli dodatkowo został – film, nie dystrybutor – zdubbingowany i opatrzony tytułem, na widok którego ręka sama sięga do czoła, to szansa na niewypał wzrasta dwukrotnie. W przypadku Rodzinki nie z tej Ziemi (pozwolicie, że nie skomentuję tytułu? Dzięki) klęski nie ma, ale i wielkiego sukcesu również nie.

    Red Rising: Złota krew (Pierce Brown) - recenzja

    Ponoć wśród pisarzy science fiction zdarza się mniej grafomanów niż pomiędzy autorami fantasy – ponieważ ten pierwszy gatunek postrzega się jako wymagający większej dyscypliny i przygotowania merytorycznego. Wynika to także z przekonania, że w przypadku sf twórca nie może uzasadnić swoich decyzji stwierdzeniem: „bo tak sobie wymyśliłem, a ponieważ to fantastyka, to mi wolno”. Nie będę oceniać prawdziwości takiego postawienia sprawy ani rozwodzić się nad procentowym udziałem złych i dobrych książek w rynku wydawniczym. Powyższą myśl przywołuję raczej na prawach anegdoty, ale także dlatego, że najwyraźniej Drageus za punkt honoru postawiło sobie bronienie tezy o wyższości science fiction nad fantasy. Rzeczywiście, książki tego wydawnictwa to, jak dotąd, wyłącznie fantastyka naukowa, w dodatku utrzymana na wysokim poziomie.

    Uczta Lodu i Ognia (Chelsea Monroe-Cassel, Sariann Lehrer) - recenzja


    …wegetarianie umrą z głodu

    O „Pieśni Lodu i Ognia” można powiedzieć wiele rzeczy – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Faktem jest jednak, że opisy potraw, ubrań, bitew i innych, mniej przyjemnych, rzeczy zajmują w niej pokaźne miejsce. Parafrazując słowa Martina z przedmowy, bez tego świat nie byłby kompletny i prawdziwy. Do pewnego stopnia należy się z nim zgodzić, ale tylko do jakiegoś momentu, bo ileż można pisać o tym samym? Pojadę prywatą: w Tańcu ze smokami nie ma nic innego niż jedzenie, zanudziłam się na śmierć! Jedno trzeba jednak autorowi przyznać: wyszła z tego bardzo ciekawa i praktyczna książka kucharska!

    Zima mej duszy (Marcin Pągowski)

    Zima mej duszy to literacki debiut Marcina Pągowskiego. Poprzez swój klimat jest idealną pozycją na deszczowe wieczory – potrafi oderwać czytelnika od szarej, jesiennej rzeczywistości i przenieść w świat pełen magii, potworów oraz przygód.

    Smocza droga (Daniel Abraham)

    Zgiełk bitwy często jest potężnym i zabójczym uzależnieniem, bo wojna to narkotyk.
    (Chris Hedges)

    Odkąd sięgam pamięcią, moimi ulubionymi rodzajami fantasy były te, których realia zostały osadzone w quasi-średniowiecznej rzeczywistości, gdzie magia stanowiła swego rodzaju dodatek – emanowała ze świata przedstawionego, jednak nie wysuwała się na pierwszy plan. Uczta dusz C.S. Friedman, Nieświadomy mag K. Miller czy choćby Złodziej M.W. Turner – mogłabym tak wymieniać jeszcze przez dłuższą chwilę. Wystarczy, że książka należy do gatunku low fantasy, high fantasy albo epic fantasy, by zaskarbiła sobie moją ciekawość. Oczywiście nie sięgam tylko po powieści z wyżej wymienionych kategorii, czytam również zupełnie inne rodzaje, jednak do tych czuję największy sentyment – może dlatego, że pierwszymi dziełami literackimi, z którymi się zetknęłam, były legendy o rycerzach z Camelotu. Prawdopodobnie właśnie z tego powodu do tej pory książki opowiadające o przygodach bohaterów podążających przez quasi-średniowieczny świat wywołują we mnie sentymentalne skojarzenia. Zgodnie z tymi upodobaniami niedawno zainteresowałam się powieścią D. Abrahama pod tytułem Smocza droga.

    Copernicon 2012

    Avangarda 8

    Co się dzieje z trupim ciałem?

    Zastanawiałeś się kiedyś jak wykorzystać swoje ciało po śmierci?

    Wielkie odkrycia wymagają wielkich poświęceń. Nie tylko ze strony naukowców. Badacze nie są istotami samowystarczalnymi i, jak wiadomo, aby móc dokonywać odkryć, potrzebują materiału do analizy. Taką rolę mogą spełniać na przykład nieboszczycy.

    Wywiad z Terrym Pratchettem - przeprowadzony przez Neila Gaimana

    Czy to podchwytliwe pytanie?
    Z Terrym Pratchettem rozmawia Neil Gaiman

    Neil Gaiman: Jaka jest geneza pomysłu na „Niuch”?

    Pyrkon 2012 oczami Salantora

    Poniższy tekst został podzielony tematycznie, a nie chronologicznie, jak było to w przypadku relacji z Coperniconu 2011. Nie opiszę również wszystkich punktów programu, na których byłem i atrakcji, które podziwiałem, gdyż tekst rozrósłby się do niebezpiecznych rozmiarów.

    Co nie zmienia faktu, że chcę Wam sporo przekazać.

    Impreza na miarę końca świata
    Stało się. Nastał rok 2012, a wraz z nim kolejna, dla mnie już czwarta, edycja Pyrkonu. Na poprzednich bawiłem się świetnie, liczyłem więc na to, że ostatni w historii tego świata konwent spod znaku poznańskiego ziemniaka i fikuśnie ubranych koziołków przyćmi nadchodzącą apokalipsę. Jak odchodzić, to tylko z wielkim hukiem.

    Strony

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus