Lorelay - blog

    Monolog julowy na pożegnanie

    Nie wygaszaj ognia.
    Na dworze mróz
    i wiatr w oczy,
    na progu śnieg, na drogach lód.

    Nie bój się.
    Tam za oknem
    to tylko złoty dzik,
    biegnie po zmrożonej ziemi.

    Zostań w domu.
    Tu ciepło i ogień
    ogrzejesz się najpierw.
    To tylko dwanaście zimowych nocy.

    Zjedz jeszcze.
    Nie, nie przysięgaj,
    przyniosę więcej miodu, pij.
    Kilka kropel bogom w ogień - pamiętaj.

    A w nowym słońcu
    ostatni róg.
    Daj, by i Tobie dano.
    I lepiej milcz, nie przysięgaj.

    Żołądź i szyszka

    Nie ma, ze boli!
    Postawa wojownika!
    Znajome kruki przyniosą mi
    Wieści z Gaju Vidi.

    Ja - nasienie dębu,
    Ty - owoc lasu.
    A krew nie woda.
    Raz połączone choć zmienne trwa.

    Z zemsty czy dla zabawy
    ktoś pomieszał nam języki.
    Nie znam tak wielu słów.
    Inaczej nazywasz świat.

    Lecz myśl biegnie
    szybciej niż słowo.
    I letnie słońce zza chmur
    rozumie błyskawicę.

    Żołądź i szyszka przypomną.

    Dla Sol z okazji urodzin

    Thordis