Przeprosiny

    Gdzie zaczyna się moment, w którym powinno się ukorzyć i przeprosić? 

    Gdzie jest ten, który uważamy za usprawiedliwiony "czynnikami zewnętrzynymi" i nie wymagający usprawiedliwienia?

    Nie wiem, gdyż odpowiedzi przerastają pytania.

     

    Ja, Morley, zobowiązałem się napisać opowiadanie na zadany przez Gotana temat. Temat zadany szczegółowo i wymagający.

    Ja, Morley, nie wywiązałem się z terminu ustalonego z Gotanem.

    Ja, Morley, oficjalnie, do wglądu dla wszystkich, Gotana przepraszam, za nie dotrzymanie terminu, czyli za nie dotrzymanie słowa.

    Bo ja, Morley, dotrzymywanie słowa uważam za naturalne a nie dotrzymanie go za kurestwo. Mocne słowo?

    Mocne.

    Bo tak to widzę.

    Mogę Cię Gotanie zamęczyć mętnymi usprawiedliwieniami o problemach zdrowotnych, o braku czasu i o zagranicznych wyjazdach służbowych...

    Wszystko to będzie prawda.

    Czy ta prawda usprawiedliwia nie dotrzymanie słowa przez dorosłego mężczyzne innemy dorosłemu mężczyźnie?

    Nie. Nie usprawiedliwia.

    Gotanie, przepraszam.

    A że pracowałem wskazuję...

     

     

    Adamin siedział w wielkim, misternie rzeźbionym fotelu, na balkonie Kopuły Zarządców. Obok fotela, stał przepiękny hebanowy stolik, na którym bardzo długimi, starannie wypielęgnowanymi paznokciami Zarządca wystukiwał znany mu od niepamiętnych czasów, najważniejszy w jego życiu rytm.
    Rytm bicia serca.
    Robił tak zawsze ilekroć się nad czymś zastanawiał, brak serdecznego palca prawej dłoni zupełnie w tym nie przeszkadzał.
    Wstał z fotela. Prezentował się imponująco. Długie włosy, kilkudniowy zarost, szlachetna twarz, w której uwagę przyciągały zielone oczy o barwie tak intensywnej, jak świeża trawa muśnięta promieniami słońca. Ubrany w koszulę i spodnie z ulubionej czarnej skóry, z nieodłącznym kapeluszem - pamiątką po czasach gdy był Zarządcą na Ziemi, na zachodnich terenach Stanów Zjednoczonych. 
    Ilość srebrnych ozdób na dłoniach wampira przyprawiłaby wszystkich wierzących w moc tego kruszcu o atak serca. 
    Kopuła Zarządców znajdowała się na szczycie ogromnej wieży, pozwalało to Adaminowi na codzienne obserwacje swojego dominium. Patrzył przez chwilę na ogromną Kopułę Mieszkańców po czym odwrócił się gwałtownie. 
    Dwa wampiry, siedzące przy wielkim stole, jak na komendę zwróciły na niego wzrok i patrzyły wyczekująco.
    - Wiecie dlaczego się tu zebraliśmy. Jest ich za dużo. Kopuła Mieszkańców jest już właściwie przeludniona. Zanim zdążymy zbudować kolejną tam już może dojść do czegoś niepokojącego.
    - Panie. - Młody wampir o wyglądzie nastolatka poprawił pozycję na krześle. - Oczywiście masz rację, ale pamiętajmy że to tylko ludzie. Jesteśmy rasą wyższą. Jeśli tam zaczną się zamieszki to ich problem, może teraz zastanowią się zamiast mnożyć się jak króliki...
    - A ja z kolei myślałem... - przerwał mu wampir o długich białych włosach. - ...że brak inteligencji jest charakterystyczny właśnie dla ludzi, a tu proszę i przy naszym stole siedzi dumny przedstawiciel rasy wyższej, ale jednak dureń. Twoja inteligencja jest policzkiem dla Rady Zarządców, Joraelu.
    Młody wampir skulił się pod spojrzeniem białowłosego.
    - Jaśniej Crovax. - polecił Adamin.
    Białowłosy wampir wstał i oparł dłonie na stole.
    - Problem przeludnienia kopuły nie ma nic wspólnego z rozrodczością ludzi...
     
    Będzie. Obiecuję, nie podając terminu żeby nie dźgnąć się samemu ostrzem niesłowności w serce. Ale będzie.
    I piszę to także żeby uzmysłowić wszystkim że Morley, nie zabierze narzędzi ogrodniczych i zniknie. O nie, to nie jego styl.
     
    Pozdrawiam,
     
    Morley

    Komentarze

    Obrazek użytkownika Gotan
    Gotan on pon., 11/05/2012 - 21:54

    Oczywiście nie gniewam się :) a początek zapowiada się ciekawie i już teraz widzę, że nieźle sobie radzisz z zadanym tematem.

    Obrazek użytkownika Lina
    Lina on pon., 11/05/2012 - 22:16

    Morley! Stęskniłam się! :)) Tekst zapowiada się intrygująco, aż mnie kusi aby zapytać, co to za temat?? :))

    No Avatar
    Morley on pon., 11/05/2012 - 22:59

    Nie do końca wiem czy mogę...

    Gotan nie upublicznił tematu więc jako wyznawca starych "szlacheckich" zasad, nie chciałbym tej decyzji podejmować za niego.

    Jeśli tylko się zgodzi - służę, bo temat jak pisałem, wymagający, ciekawy i trudny, bo szczegółowo określony.

    Też za Wami tęskniłem.

    Nie wiesz jak bardzo brakuje Ci porannej kawy, standardu nudnego istnienia, póki nie odbierze Ci się możliwość jej wypicia.

    Pozdrawiam,

    Morley

    Obrazek użytkownika Lorelay
    Lorelay on wt., 11/06/2012 - 06:30

    Morley, ustawiam się w kolejce. Ja zadaję następny temat!

    No Avatar
    Stark on wt., 11/06/2012 - 22:59

    Chyba ktoś przypadkiem puscił parę z ust :D

    No Avatar
    Nubia on wt., 11/06/2012 - 23:01

    oj tam oj tam. Niczego mi nie udowodnicie :P

    No Avatar
    Stark on wt., 11/06/2012 - 23:08

    Mam dowód w postaci zrzutu ekranu, dostarcz dwa kilogramy żelków, albo puszczę materiał w sieć ;p

    No Avatar
    Nubia on wt., 11/06/2012 - 23:31

    Ale dwa kilo żelek to bardzo dużo! To niemal tyle co... dwa kilo żelek!

    No Avatar
    Tyrsson on śr., 11/07/2012 - 00:15

    To niemal tyle co... dwa kilo żelkowych misiów, którym można odgryzać głowy :D

    No Avatar
    Morley on czw., 11/08/2012 - 08:18

    Lorelay: Oczywiście.

    Z przyjemnością skrobnę coś dla Szefowej.

    Pozdrawiam,

    Morley